Kwietniowa przerwa

0 | dodaj
Witajcie! Jak wiecie, 19-21 kwietnia będę pisać egzaminy gimnazjalne. Z tego powodu przydałoby się trochę pouczyć, bo zależy mi, żeby dostać się do wymarzonej szkoły. Niestety, ale przez prawie cały kwiecień nie będę miała czasu, żeby coś napisać na blogu. Związku z tym blog będzie chwilowo zawieszony. Nie martwcie się, po wszystkich egzaminach wrócę tu z nowymi postami ;) Chciałam jeszcze dopowiedzieć, że w tym roku seria "Kwiecień dla nastolatek" wyjątkowo odbędzie się w maju, przyczyną jest oczywiście kwietniowa przerwa. Co prawda na blogu nie będę przez ten czas aktywna, ale myślę, że od czasu do czasu będę się udzielać na moich social mediach, więc jeżeli ktoś jest zainteresowany to macie linki : FANPAGE INSTAGRAM ASK.FM
Dziękuję za przeczytanie tej informacji, widzimy się już za niecały miesiąc ;*

Pierwsza rocznica bloga - 35 faktów o mnie

5 | dodaj
Dokładnie rok temu, 24 marca 2016 roku napisałam na tym blogu pierwszy post. Było to "oficjalne otwarcie bloga", ponieważ powstał on już parę dni wcześniej, a w tamtym momencie był już "gotowy do użytku". Ten rok minął mi niesamowicie szybko. Był dla mnie bardzo szczęśliwym rokiem jako dla blogerki, ponieważ zyskałam duże grono czytelników, zaczęłam prowadzić bloga bardziej profesjonalnie i myślę, że się rozwinęłam. Bardzo dziękuję wszystkim czytającym, komentującym i ogólnie się tutaj udzielających bo bez Was mnie by tu nie było. Jesteście dla mnie motywacją by się nie poddawać i robić swoje.
Tą pierwszą rocznicę postanowiłam uczcić otwierając się przed Wami, byście mogli mnie lepiej poznać. A więc... nie ma co zwlekać ;)
Fakty o mnie :
1. Mam na imię Klaudia (to chyba raczej każdy wie).
2. W październiku skończę 16 lat.
3. Mieszkam na wsi, nie mieszkam tu od zawsze, wcześniej mieszkałam w małym miasteczku.
4. Dolny Śląsk to moje województwo.
5. Jestem bardzo wysoka w porównaniu do moich koleżanek, kiedy ostatnio się mierzyłam miałam 175 cm.
6. Ważyłam wtedy 59 kg z czymś.
7. Gdy miałam 10/11 lat to dopiero zaczęłam nosić długie włosy, ponieważ wcześniej rodzice wręcz zmuszali mnie do ich obcinania na krótko, chociaż zawsze marzyłam o długich włosach.
8. Gdy miałam 13 lat wykryto u mnie chorobę Hashimoto.
9. Fakt, że mam coś nie tak z tarczycą jakoś mnie nie przejął, ale gdy pani doktor powiedziała mi, że nie mogę jeść m.in glutenu i nabiału to się obraziłam xD
10. Około 2 lat od wykrycia choroby starałam się unikać glutenu, ale mleka i innych wyrobów mlecznych nie potrafiłam sobie odmówić.
11. Parę miesięcy temu odkryłam mleka roślinne. Od tamtej pory unikam mleka krowiego jak ognia.
12. Moje ulubione mleka roślinne to ryżowe i kokosowe.
13. Pierwszy raz pomalowałam rzęsy w wieku 14 lat.
14. Dosyć rzadko się maluję, do szkoły praktycznie wcale. Wynika to z lenistwa, ale także z tego, że nie chcę niszczyć sobie cery.
15. Gdy mam nałożony na siebie podkład odczuwam lekki dyskomfort.
16. Od dawna moim must-have jeżeli chodzi o kosmetyki jest pomadka ochronna do ust.
17. Jakoś w wieku 12 lat zaczęłam mieć problemy z trądzikiem, które ciągną się do teraz.
18. Gdy miałam 13 lat można powiedzieć, że zaczęłam walkę z trądzikiem bo wtedy wybrałam się na pierwszą wizytę u kosmetyczki, do której obecnie chodzę regularnie.
19. Jestem introwertykiem i melancholikiem.
20. Jestem leniwa, często mam takie momenty, że nic mi się nie chce.
21. Od kiedy pamiętam jestem nieśmiała, ale staram się z tym walczyć.
22. Jestem raczej typem człowieka spokojnego i poukładanego, ale też czasami bywam nerwowa.
23. Nigdy nie farbowałam swoich włosów.
24. Wolę angielskie piosenki od polskich.
25. Na mój telefon trafiają tylko te utwory, które naprawdę polubiłam.
26. Moją ulubioną piosenkarką jest Hannah Telle, ale nie jestem jej jakąś fanką, po prostu lubię jej twórczość.
27. Nie ograniczam się do jakichś określonych gatunków muzycznych, słucham tego co mi się podoba.
28. Toleruję wszystkie gatunki muzyczne oprócz disco polo i polskiego rapu.
29. Moje ulubione gry to Life Is Strange i The Sims 4.
30. W wieku 8/9 lat rozpoczęłam przygodę z grami komputerowymi.
31. Zawsze ciągnęło mnie do zwierząt.
32. Nie umiem rysować.
33. Blogowaniem interesuję się od 11 roku życia.
34. Jakby zliczyć wszystkie blogi, które utworzyłam w swoim życiu to było ich kilkanaście.
35. Uwielbiam czytać.
To by było na tyle o mnie, może kiedyś zdradzę Wam więcej ;)
Jeszcze raz dziękuję za to, że sprawiliście, że mój blog "dożył" roku. Do napisania!

Testowanie kosmetyków na zwierzętach

2 | dodaj
Hej! Postanowiłam przybliżyć wam trochę temat jakim jest testowanie kosmetyków na zwierzętach. W mediach raczej nie porusza się tego tematu, dalej wiele osób nie wie o tym zjawisku, nawet niektórzy wegetarianie niejedzący mięsa z powodów etycznych nie wgłębiają się w to. Ja też do nie dawna nie interesowałam się tym zbytnio i nie wiedziałam jak to wygląda. Teraz już jestem bardziej świadoma i postanowiłam podzielić się z wami moją wiedzą w tym zakresie.
Zacznijmy od tego czym tak naprawdę jest testowanie na zwierzętach. Kosmetyki testuje się na zwierzętach jakimi są : psy, koty, małpy, króliki, myszy, świnki morskie i inne. Firmy kosmetyczne testują na nich pojedyncze substancje kosmetyków, które nie trafiły jeszcze do sklepów. Jak to wygląda? Np. na żywca rozcina się psu skórę i następnie świeżą ranę polewa się substancją zawartą w kosmetyku i obserwuje się reakcję organizmu. A wiecie jak sprawdza się to czy dana substancja podrażnia oczy lub śluzówkę oka? Zostaje wlewana do oczów królikom, które nie wydzielają płynu łzowego, pozostaje ona w oku zwierzęcia w skondensowanej formie przez min. 24 godziny. Przyczynia się to do zapalenia spojówek lub całkowitego uszkodzenia oka.
Polecam obejrzeć ten film, który mówi o eksperymentach na zwierzętach :
UWAGA! Zawiera on drastyczne sceny.
Jak się okazuje testy na zwierzętach wcale nie są potrzebne. Po tym gdy dany kosmetyk zostanie przetestowany na zwierzętach musi przejść jeszcze inne testy, ponieważ to, że na zwierzętach wypadł dobrze nie oznacza, że będzie dobry dla ludzi bo jak wiadomo, anatomią różnimy się nieco od zwierząt. Nie jesteśmy skazani na wspieranie tego procederu, ponieważ istnieje mnóstwo firm, które nie testują na zwierzętach.
W Unii Europejskiej wykonywanie testów na zwierzętach jest zakazane, jednak nie oznacza to, że wszystkie produkty jakie znajdziemy na sklepowej półce są od firm, które nie testują. W Chinach testowanie kosmetyków na zwierzętach jest obowiązkowe, a więc oznacza to, że wszystkie firmy, które sprzedają swoje kosmetyki na rynku chińskim wykonują testy na zwierzętach. Co prawda nie wykonują ich w UE, ale co za różnica gdzie to robią, skoro to robią? Pamiętajcie, że to, że firma X produkuje kosmetyki w Chinach nie jest jednoznaczne z tym, że testuje. Robi to w momencie gdy w Chinach je sprzedaje. Wielu producentów zapewnia, że jest cruelty-free, mając na myśli to, że nie wykonuje testów w Europie, ale wykonuje je w Chinach i o tym już nie mówi, dlatego nie ma co im ufać.
Zostawiam wam link do najwiarygodniejszej listy kosmetyków nietestowanych i testowanych na zwierzętach : LISTA
Jeżeli nie jesteście pewni jakiejś firmy, a nie ma jej na tej liście to sprawdźcie czy sprzedaje swoje produkty na rynku chińskim wpisując w google np. "firma X china"
Ten post nie ma absolutnie na celu zmuszania kogoś do kupowania kosmetyków cruelty-free. Napisałam to wszystko po to by was uświadomić z czym testowanie kosmetyków się wiąże i żebyście mieli wybór czy chcecie wspierać ten proceder. Uważam, że to kwestia sumienia każdego z nas. Sama mam w swoim domu kosmetyki firm testujących, ale wiedząc to wszystko ograniczam ich ilość i zanim kupię dany kosmetyk sprawdzam jego firmę. Od teraz gdy będę na blogu recenzować jakiś kosmetyk to będę pisać czy jest cruelty-free, czy też nie.
Wiedzieliście jak wyglądają testy na zwierzętach? Co o tym sądzicie? Zapraszam do dzielenia się swoimi przemyśleniami w komentarzach! :)

100 dzieci Rosalie (1) - Istna tenelowela

1 | dodaj
Cześć i czołem! Zapraszam na pierwszą część przygód naszej romantyczki, Rosalie :)
Rose postanowiła odwiedzić Zack'a.
Bez ociągania się, pora na pierwszy pocałunek w życiu tych dwojga.
Właśnie oficjalnie zostali parą.
Skoro formalności mają za sobą to pora na pierwszego dzidziusia ;)
Udało się! Je za dwoje!
R : Zack, będziemy mieli dziecko!
Z : Dopiero się poznaliśmy, ale to super!
Skoro już się u niego gościmy, to czemu by nie zrobić czegoś do jedzenia?
By móc zarobić na obrazie, trzeba najpierw zarobić na jego namalowanie :)
Uwaga! Uwaga! To kuchenka właśnie została po raz pierwszy użyta.
Teraz ta sztaluga przeżywa swój pierwszy raz!
Właśnie przyszli sąsiedzi Rosie. Ach te simowe komitety powitalne :)
Później nasza gościnna simeczka wybrała się do nowej mieszkanki Wierzbowej Zatoczki, Niny White. Dopiero co się poznały i już są podpite :D
Jak słodko ♥ Ninę pobrałam z TSR. Jeżeli ktoś jest zainteresowany to tu macie LINK do niej.
Dziewczyny się zaprzyjaźniają. W tej rozgrywce Nina pracuje jako sportowiec.
Powrót do domu. Rosalie postanowiła namalować to co widzi przed sobą.
To nie koniec podróżowania. Nasza paczka wybrała się do kawiarni.
Czy tylko ja mam problem z kawiarniami? Od jakiegoś czasu gdy klikam by moi simowie coś zamówili to zamawiają, ale nie dostają zamówienia, za to sami z siebie ciągle chcą coś zamawiać i jak coś zamawiają "sami z siebie" to dostają to zamówienie :/
Szukamy żabek.
Rosie wezwała Jasmine Holiday i poprosiła o potrójną premię w miłości i przyjaźni.
Skoro już poznała Boba, to czemu by z nim nie poromansować? To nic, że ma żonę ;)
Tym razem to Nina postanowiła wpaść do przyjaciółki.
Zaczął się poród!
To dziewczynka! Wylosowałam jej imię Olga. Myślę, że będę losować imiona dzieciom Rose, ale jeżeli macie jakieś propozycje imion to piszcie w komentarzach :) Ps. Nina mistrzyni drugiego planu xD

A wyzwanie trwa dalej... Przyszła kolej na Boba.
Nie ma to jak mieć pierwsze dziecko z kochanką. Facet przeszczęśliwy ;p
Na dzisiaj to już koniec przygód naszej simki. Mam nadzieję, że podoba wam się wyzwanie :)

I co z tym przekłuciem? cz.1 - Dlaczego nie robić tego u kosmetyczki?

4 | dodaj
Hejka naklejka! W środę miało miejsce moje pierwsze przekłucie w życiu. Było to przekłucie podstawowe płatków uszu. W tym poście nie będę się tłumaczyć dlaczego dopiero teraz gdy niedługo stuknie mi 16 lat, a tymczasem dużo paromiesięcznych dziewczynek ma przebite uszy. Temat postu jest troszeczkę inny. Jako, że niedawno przekłułam uszy i mam już trochę doświadczenia, uznałam, że będzie to dobrą okazją by uświadomić was trochę (bo wiele osób o tym nie wie) o tym gdzie powinno się robić przekłucia czegokolwiek, jak to powinno wyglądać i jak dbać o świeże przekłucie. W jednym poście nie dam rady opisać wszystkiego, więc postanowiłam, że podzielę ten temat na kilka notek. Dzisiaj zajmiemy się kwestią wykonywania tego u kosmetyczki.
Zacznijmy może od tego dlaczego nie polecam robienia jakichkolwiek przekłuć (nawet zwykłego płatka ucha) u kosmetyczki. Większość kosmetyczek wykonuje te przekłucia pistoletem wielorazowym, a ta metoda jest chyba najgorsza. Zacznijmy od higieny. Narzędzia jak i kolczyki, których używa się przy tym "zabiegu" muszą być jałowe, a żeby takie były muszą być wysterylizowane w autoklawie. Pistoletów nie wolno sterylizować, a co za tym idzie nie są jałowe. Wystarczy, że osoba, która miała wcześniej przekłuwane np. uszy choruje na chorobę zakaźną np. żółtaczkę i już możemy mieć pewność, że tą żółtaczką zarażą się kolejni klienci, ponieważ formy przetrwalnikowe tej choroby zostaną na tym pistolecie. Kosmetyczka może spryskać go jakimś środkiem dezynfekującym, ale to nic nie da bo psikanie nie zabije form przetrwalnikowych. Sterylizacja jest jedynym procesem, który pozbawia narzędzi wszystkich bakterii, grzybów, wirusów i innych świństw. Nie wiem jak wy, ale dla mnie to już jest wystarczającym powodem by nie brać tej metody pod uwagę.
Kolejnym aspektem jest, że podczas przekłuwania tą metodą kolczyk jest na siłę "wciskany" w miejsce przekłucia przez co nie ma miejsca na to by "rana" oddychała, a gdy to wszystko opuchnie dalej musi być jakaś przestrzeń dostawało się to powietrze i żeby można było prawidłowo przemywać to co zgromadzi się przy kolczyku. Poza tym to "wciskanie" powoduje rozrywanie się skóry, a skutkuje to wielką opuchlizną, która może utrzymywać się nawet do roku czasu.
To jeszcze nie koniec. Problemem są również kolczyki przeznaczone do pistoletu. Są one zrobione ze stali chirurgicznej, którą można nosić dopiero gdy kanał przekłucia całkowicie się wygoi. Mnóstwo osób jest uczulonych na nikiel, a stal chirurgiczna zawiera domieszkę niklu, więc osobie, która ma na niego uczulenie pewnie nie byłoby wesoło nosić takie kolczyki. Jeszcze inną sprawą jest to, że są one niewygodne. Z jednej strony mają jakąś dziwaczną ozdobę, a przynajmniej mi ona się nie podoba, a z drugiej zapięcie tzw. "motylek", który jest niewygodny, a gdy macie taki kolczyk na uchu i śpicie na nim to może być wam bardzo ciężko, bo to zapięcie podobno okropnie wżyna się w czaszkę.
To by było na tyle o samym pistolecie, ale wróćmy do kosmetyczek. Według mnie kosmetyczka to kosmetyczka. Powinna zajmować się cerą, zabiegami na twarz, depilacjami i innymi rzeczami, w których zakresie została wyszkolona, a nie brać się dodatkowo za piercing. Bo niestety, ale większość kosmetyczek nie zna się na zawodzie piercera, nawet nie wiedzą co robią przekłuwając komuś uszy pistoletem. Po za tym często to co robią źle wygląda. Dużo osób skarży się na to, że w jednym uchu mają dziurkę wyżej, a w drugim niżej, albo te dziurki są jakoś pod kątem. Inną sprawą jest to, że kosmetyczki zazwyczaj nie biorą odpowiedzialności za to, że mogą komuś pistoletem wyrządzić krzywdę i jeżeli będzie wam się coś z tym przekłuciem dziać nie tak to nawet nie liczcie na to, że ona wam pomoże. Może być tak, że nawet wam nie powie jak macie dbać o świeże przekłucie, a jak powie to doradzi źle.
Chciałam w tym poście jeszcze poruszyć temat przebijania uszu u niemowląt, ale nie dam już rady, więc zamiast tego po prostu zaproszę was na filmik youtuberki Red Lipstick Monster, która mówi o 6 mitach z tym związanych. Zapraszam, warto obejrzeć :
Na dzisiaj to już koniec, ale nie koniec piercingowej mini-serii na moim blogu bo uważam, że mam jeszcze wiele do wyjaśnienia.
Co o tym sądzicie? Mieliście przekłuwane coś pistoletem? Co sądzicie o przekłuwaniu uszu u niemowląt? Zachęcam do komentowania!

100 dzieci Rosalie - wprowadzenie do wyzwania

2 | dodaj
Witajcie kochani! Dawno na moim blogu nie było Starsów. Jest to spowodowane tym, że znudziła mi się ta rodzinka i nie mam ochoty już nią grać. Wiem, że polubiliście Miley i jej rodzinę, ale nie chcę się zmuszać do grania nimi. Nie martwcie się bo to nie jest koniec Simów na moim blogu, zamiast dotychczasowej serii z TS4 mam dla was inną, wydaje mi się, że nawet ciekawszą. Pewnie wielu simomaniaków kojarzy chyba najbardziej popularniejsze z wyzwań do tej gry, mianowicie - 100 Baby Challenge. Właśnie to wyzwanie mam zamiar poprowadzić razem z moją simeczką, Rosalie Honey. Jak wynika z tytułu, dzisiaj nie rozpocznę wyzwania. Ten post będzie takim postem wprowadzającym do wyzwania, wytłumaczę w nim jakie są zasady (niektóre zmieniłam), poznacie bliżej Rosalie i... pierwszego tatusia ;)
Zasady :
Cel główny : urodzenie 100 dzieci jak najmniejszą ilością pokoleń
1. Simka musi być młodą dorosłą.
2. Możemy jej dać dowolne cechy, ale zalecane to rodzinna i romantyczna.
3. Długość życia ustawiona na normalne, wyłączone starzenie niegranych rodzin.
4. Zakazane jest używanie eliksirów młodości i innych sposobów na cofnięcie wieku.
5. Dozwolone jest kupowanie cech, cecha "płodna" wręcz zalecana.
6. Każde dziecko musi mieć innego ojca, na jednego sima przypada tylko jedna ciąża.
7. Kiedy simka przestaje mieć możliwość zachodzenia w ciąże, obowiązek ten przypada jej najmłodszej córce.
8. Cechy każdego z dzieci będę losować z zamkniętymi oczami.
9. Nie można używać kodów na pieniądze, simka nie może podjąć żadnej kariery.                               10. Nie można wpływać na płeć dziecka.
11. Niemowlęta można postarzać dopiero po pokazaniu się komunikatu o jego urodzinach.
12. Małe dzieci można postarzać gdy rozwiniemy im na maksymalny poziom co najmniej jednej umiejętności.
13. Dzieci i nastolatki możemy postarzać gdy osiągną najwyższą ocenę w szkole.
14. Gdy dziecko stanie się młodym dorosłym może się wyprowadzić.
15. Simka może wziąć ślub dopiero gdy wkroczy w wiek seniorki.
16. W domu Simki nie może mieszkać nikt oprócz niej samej i jej dzieci.
17. Dzieci, które się od niej wyprowadziły, nie mogą się ponownie do niej wprowadzić.
Tymi zasadami będę się kierować w mojej rozgrywce.
Teraz pora się zapoznać z naszymi bohaterami :)
Jak widzicie mieszkają w Wierzbowej Zatoczce. Zaznaczyłam ich domy. W domku, nad którym plumbob jest zielony mieszka Rosie, a w tym drugim pierwszy tatuś, Zack.
Tutaj z macie z bliska niczego nieświadomą, co ją czeka, Rosalie Honey. Jej aspiracją jest "Duża, szczęśliwa rodzina". Jej cechy to : romantyczka, rodzinna i kreatywna.
Oto jej strój codzienny.
Strój oficjalny.
Strój sportowy.
Strój do spania.
Strój imprezowy. W tym stroju włosy są bardziej szare niż czarne, ale przymknijmy na to oko ;)
Strój kąpielowy.
Tak prezentuje się Rose z profilu.
Tak wygląda jej domek. Sama go robiła, a że nie jestem w tym najlepsza to musicie mi wybaczyć.
Zapomniałam dodać komin, ale zrobię to przy najbliższej okazji :D

Tak wygląda z drugiej strony. Tak, sztaluga już gotowa :D
Póki co tak wygląda w środku. Nie ma co pokazywać, bo na razie kasy brak.
A oto i on - Zack Cloud, przyszły tatuś pierwszego dziecka Rosalie, ale także jej przyszły mąż. Jak wiecie w jej życiu będzie mnóstwo facetów, ale on będzie tym jedynym i ukochanym. Sama go stworzyłam, nie umiem za bardzo tworzyć mężczyzn, więc pewnie średnio mi to wyszło. Jego aspiracją życiową jest "Przyjaciel świata", a cechy to : śmiały, dobry i ponury. Wrzuciłam go w karierę literacką, bo chcę, żeby był takim poetą, artystą, melancholikiem, myślę, że wiecie o co mi chodzi.
Strój codzienny.
Strój oficjalny.
Strój sportowy.
Jego strój do spania i przy okazji on z profilu. Zwróćcie uwagę na to, że na nodze ma ten sam tatuaż co jego ukochana ;)
Strój imprezowy.
Strój kąpielowy.
Pokazałam już wszystko co chciałam wam pokazać. Mam nadzieję, że będziecie chcieli śledzić u mnie tę serię, ja osobiście jestem nią bardzo podekscytowana. Mogę was zapewnić już teraz - na pewno nie będzie nudno ;)

Co mówią weganie i wegetarianie?

1 | dodaj
(kliknij, żeby powiększyć)
Nadchodzę!
Post powstał w celach humorystycznych i nie ma na celu nikogo urazić.
Co mówią weganie i wegetarianie?
1. Jesz mięso?! Ty morderco!
2. I co? Będziesz jeść te zwłoki?!
3. Jesz jajka? Ja bym nie mogła, to przecież kurzy okres.
4. - Jestem semiwegetarianinem, jem tylko mięso drobiowe.
    - A co ci te biedne ptaki zrobiły, że je jesz?!
5. Człowiek jest typowym roślinożercą, a od jedzenia mięsa dostaniesz raka.
6. - Od lat pomagam psom, kotom, gryzoniom. Bardzo dużo zwierząt adoptowałam, jestem już kilka lat domem tymczasowym oraz wolontariuszką w schronisku. Po za tym ciągle uświadamiam ludziom czym naprawdę jest pseudohodowla, dlaczego nie powinno się tego wspierać oraz jak zapewnić zwierzakom odpowiednie warunki.
   - A jesz mięso i produkty odzwierzęce?
   - Tak.
 - Wiesz co ci powiem? I tak mimo tego wszystkiego jesteś złym człowiekiem i hipokrytką bo wartościujesz czyjeś życie!
7. - ... nie jem też miodu, wiesz jak pszczoły cierpią?! Komarów ani innych robaków też nie zabijam, to przecież też istoty żywe i mają prawo żyć.
    - A co sądzisz o aborcji?
    - Uważam, że powinna być w pełni legalna!
8. Ludzie jedzą mięso i produkty odzwierzęce wyłącznie z egoistycznych pobudek.
9. - Pomagasz zwierzętom?
    - Oczywiście. Nie jem mięsa.
    - Tylko tyle?
    - Tylko? Przecież nie muszę nic więcej robić, uratuję w ten sposób świat.
10. Jak możesz pić mleko i jeść nabiał?! Te biedne krowy cierpią, zabrano im dzieci, a one biedne tak marzyły by zostać matkami!
11. No, ale obejrzyj ten drastyczny filmik, zobacz jak powstaje to co właśnie spożywasz!
12. - Jem miód od pszczół, które nie cierpią, mam własną pasiekę i nigdy nie zrobiłabym im krzywdy.
      - Co z tego? Miód to własność pszczół, a ty jesteś zwykłą złodziejką!
13. - Właśnie wyrzuciłam twoje kosmetyki.
      - Co?! Dlaczego?!
      - Są testowane na zwierzętach.
14. Fuuj, odejdź, śmierdzisz mięsem.
15. Podpisz petycję "Zakaz sprzedawania mięsa"!
16. Widzieliście? Ta piosenkarka ma prawdziwe futro! Chodźmy wszyscy ją hejtować za to na FB!
17. Ja nie rozumiem jak komuś, kto nosi skórzane buty sumienie pozwala spać spokojnie.
18. Weganie są najlepsi. Reszta to podludzie.
19. - Jestem chory, muszę codziennie zażywać leki, które niestety są testowane na zwierzętach.
      - Ty egoisto! Dla własnego luksusu, pozwalasz zwierzętom cierpieć!
20. Zmień w tym momencie ten wełniany sweter, bo nie mogę na ciebie patrzeć.
Witajcie! Na początku chciałabym powiedzieć, że tej notki nie ma co brać na poważnie, ponieważ jak wcześniej napisałam, powstała ona wyłącznie po to by się pośmiać i nie ma na celu nikogo obrazić. Osobiście nie mam nic do wegan i wegetarian, szanuję ich, nawet zgadzam się z ich niektórymi poglądami. Do powstania tego postu zainspirowały mnie filmy, których jest trochę na youtubie, a są to "Co słyszę, bo nie jem mięsa?". Postanowiłam odwrócić sytuację bo też można się z tych "tekstów" pośmiać, po za tym widziałam w komentarzach (jeden nawet umieściłam na początku) pod tymi filmikami, że powinno powstać coś takiego jak "Co słyszą mięsożercy?" dla równowagi. Mam nadzieję, że się podobało, że nikogo nie uraziłam. Koniecznie podzielcie się swoją opinią w komentarzu! Do następnego ;)

Everyday heros 2017

6 | dodaj
Więcej o adopcji Leona TUTAJ
Nadszedł nowy rok, pewnie wielu z was ma jakieś postanowienia, plany z nim związane. Jest już 7 dzień w tym roku, właściwie minął tydzień... Może jednym z tych postanowień powinno być pomaganie innym? Nie tylko 15 stycznia, ale częściej, nawet codziennie.
Tak właśnie zrodził się w mojej głowie pomysł by zorganizować akcję "Everyday heros", która ma na celu pokazanie ludziom, że mogą stać się zwyczajnymi bohaterami bez większego wysiłku. Nie mam zamiaru mówić wam "wpłacajcie na tego, na tamtego" itp. Chcę pokazać wam, że można komuś pomóc siedząc w domu za komputerem i po prostu klikać. To klikanie nic nie kosztuje, a naprawdę może kogoś uratować! Oczywiście do wpłacania darowizn na różne fundacje też zachęcam, ale wiem, że z pewnych powodów może to być dla niektórych kłopotem, dlatego pokazuję alternatywę.
A więc... mam wyzwanie dla wszystkich czytających tego posta. Wesprzyjcie swoimi klikami te wszystkie akcje, które umieściłam pod spodem.
Gotowi? Zaczynajmy!
Obejrzyj teledysk i wesprzyj WOŚP
Pajacyk
DobryKlik
PsiKlik
KociKlik
Okruszek
Balonik
Adoptuj lub nakarm psiaka
Pomagaj Codziennie
PustaMiska
Brawo! Właśnie pomogłeś/aś ludziom i zwierzętom! Gdy wszystko poklikałeś/aś zostaw pod tym postem takie serduszko, aby pokazać, że Ci zależy : ♥
Jeżeli chcesz jeszcze pomóc możesz podpisać te petycje :
NIE zabijaniu żubrów
Justice for Chocolate
Pamiętajcie, każda pomoc się liczy!
Co sądzicie o moim pomyśle? Piszcie, jeżeli znacie jeszcze jakieś "pomaganie przez klikanie". I nie zapomnijcie zostawić serduszek :)

Nivea Fruity Shine Cherry

7 | dodaj
Cześć i czołem! Od jakichś dwóch miesięcy używam pomadki ochronnej Nivea Fruity Shine Cherry i postanowiłam się o niej wypowiedzieć.
Opis producenta :

(kliknij, żeby powiększyć)
źródło:http://wizaz.pl/kosmetyki/produkt,35008,fruity-shine-pomadka-ochronna-owocowa-pielegnacja-rozne-rodzaje.html
Moja opinia :
Bardzo ładnie pachnie wiśnią. Nadaje ustom piękny kolor, coś pomiędzy różem a czerwienią oraz połysk, dzięki czemu może być alternatywą dla błyszczyka. Długo trzyma się na ustach pod warunkiem, że nie będziemy nic jeść ani pić ;) Bo niestety zjada się szybko. Nawilża i wygładza usta, ale też nie na długo bo praktycznie tylko na czas, w którym będziemy mieć ją na ustach. Na pewno ich nie podrażnia, wręcz chroni np. przed mrozem. Kosztuje ok. 6 zł.
Jak na tego typu produkt jest nawet fajna, przyznaję jej 3/5 punktów.
Co sądzicie o pomadkach z Nivea? Używacie pomadek ochronnych?
Created by Agata for WioskaSzablonów. Technologia blogger.