piątek, 24 marca 2017

Pierwsza rocznica bloga - 35 faktów o mnie

Dokładnie rok temu, 24 marca 2016 roku napisałam na tym blogu pierwszy post. Było to "oficjalne otwarcie bloga", ponieważ powstał on już parę dni wcześniej, a w tamtym momencie był już "gotowy do użytku". Ten rok minął mi niesamowicie szybko. Był dla mnie bardzo szczęśliwym rokiem jako dla blogerki, ponieważ zyskałam duże grono czytelników, zaczęłam prowadzić bloga bardziej profesjonalnie i myślę, że się rozwinęłam. Bardzo dziękuję wszystkim czytającym, komentującym i ogólnie się tutaj udzielających bo bez Was mnie by tu nie było. Jesteście dla mnie motywacją by się nie poddawać i robić swoje.
Tą pierwszą rocznicę postanowiłam uczcić otwierając się przed Wami, byście mogli mnie lepiej poznać. A więc... nie ma co zwlekać ;)
Fakty o mnie :
1. Mam na imię Klaudia (to chyba raczej każdy wie).
2. W październiku skończę 16 lat.
3. Mieszkam na wsi, nie mieszkam tu od zawsze, wcześniej mieszkałam w małym miasteczku.
4. Dolny Śląsk to moje województwo.
5. Jestem bardzo wysoka w porównaniu do moich koleżanek, kiedy ostatnio się mierzyłam miałam 175 cm.
6. Ważyłam wtedy 59 kg z czymś.
7. Gdy miałam 10/11 lat to dopiero zaczęłam nosić długie włosy, ponieważ wcześniej rodzice wręcz zmuszali mnie do ich obcinania na krótko, chociaż zawsze marzyłam o długich włosach.
8. Gdy miałam 13 lat wykryto u mnie chorobę Hashimoto.
9. Fakt, że mam coś nie tak z tarczycą jakoś mnie nie przejął, ale gdy pani doktor powiedziała mi, że nie mogę jeść m.in glutenu i nabiału to się obraziłam xD
10. Około 2 lat od wykrycia choroby starałam się unikać glutenu, ale mleka i innych wyrobów mlecznych nie potrafiłam sobie odmówić.
11. Parę miesięcy temu odkryłam mleka roślinne. Od tamtej pory unikam mleka krowiego jak ognia.
12. Moje ulubione mleka roślinne to ryżowe i kokosowe.
13. Pierwszy raz pomalowałam rzęsy w wieku 14 lat.
14. Dosyć rzadko się maluję, do szkoły praktycznie wcale. Wynika to z lenistwa, ale także z tego, że nie chcę niszczyć sobie cery.
15. Gdy mam nałożony na siebie podkład odczuwam lekki dyskomfort.
16. Od dawna moim must-have jeżeli chodzi o kosmetyki jest pomadka ochronna do ust.
17. Jakoś w wieku 12 lat zaczęłam mieć problemy z trądzikiem, które ciągną się do teraz.
18. Gdy miałam 13 lat można powiedzieć, że zaczęłam walkę z trądzikiem bo wtedy wybrałam się na pierwszą wizytę u kosmetyczki, do której obecnie chodzę regularnie.
19. Jestem introwertykiem i melancholikiem.
20. Jestem leniwa, często mam takie momenty, że nic mi się nie chce.
21. Od kiedy pamiętam jestem nieśmiała, ale staram się z tym walczyć.
22. Jestem raczej typem człowieka spokojnego i poukładanego, ale też czasami bywam nerwowa.
23. Nigdy nie farbowałam swoich włosów.
24. Wolę angielskie piosenki od polskich.
25. Na mój telefon trafiają tylko te utwory, które naprawdę polubiłam.
26. Moją ulubioną piosenkarką jest Hannah Telle, ale nie jestem jej jakąś fanką, po prostu lubię jej twórczość.
27. Nie ograniczam się do jakichś określonych gatunków muzycznych, słucham tego co mi się podoba.
28. Toleruję wszystkie gatunki muzyczne oprócz disco polo i polskiego rapu.
29. Moje ulubione gry to Life Is Strange i The Sims 4.
30. W wieku 8/9 lat rozpoczęłam przygodę z grami komputerowymi.
31. Zawsze ciągnęło mnie do zwierząt.
32. Nie umiem rysować.
33. Blogowaniem interesuję się od 11 roku życia.
34. Jakby zliczyć wszystkie blogi, które utworzyłam w swoim życiu to było ich kilkanaście.
35. Uwielbiam czytać.
To by było na tyle o mnie, może kiedyś zdradzę Wam więcej ;)
Jeszcze raz dziękuję za to, że sprawiliście, że mój blog "dożył" roku. Do napisania!

sobota, 11 marca 2017

Testowanie kosmetyków na zwierzętach

Hej! Postanowiłam przybliżyć wam trochę temat jakim jest testowanie kosmetyków na zwierzętach. W mediach raczej nie porusza się tego tematu, dalej wiele osób nie wie o tym zjawisku, nawet niektórzy wegetarianie niejedzący mięsa z powodów etycznych nie wgłębiają się w to. Ja też do nie dawna nie interesowałam się tym zbytnio i nie wiedziałam jak to wygląda. Teraz już jestem bardziej świadoma i postanowiłam podzielić się z wami moją wiedzą w tym zakresie.
Zacznijmy od tego czym tak naprawdę jest testowanie na zwierzętach. Kosmetyki testuje się na zwierzętach jakimi są : psy, koty, małpy, króliki, myszy, świnki morskie i inne. Firmy kosmetyczne testują na nich pojedyncze substancje kosmetyków, które nie trafiły jeszcze do sklepów. Jak to wygląda? Np. na żywca rozcina się psu skórę i następnie świeżą ranę polewa się substancją zawartą w kosmetyku i obserwuje się reakcję organizmu. A wiecie jak sprawdza się to czy dana substancja podrażnia oczy lub śluzówkę oka? Zostaje wlewana do oczów królikom, które nie wydzielają płynu łzowego, pozostaje ona w oku zwierzęcia w skondensowanej formie przez min. 24 godziny. Przyczynia się to do zapalenia spojówek lub całkowitego uszkodzenia oka.
Polecam obejrzeć ten film, który mówi o eksperymentach na zwierzętach :
UWAGA! Zawiera on drastyczne sceny.
Jak się okazuje testy na zwierzętach wcale nie są potrzebne. Po tym gdy dany kosmetyk zostanie przetestowany na zwierzętach musi przejść jeszcze inne testy, ponieważ to, że na zwierzętach wypadł dobrze nie oznacza, że będzie dobry dla ludzi bo jak wiadomo, anatomią różnimy się nieco od zwierząt. Nie jesteśmy skazani na wspieranie tego procederu, ponieważ istnieje mnóstwo firm, które nie testują na zwierzętach.
W Unii Europejskiej wykonywanie testów na zwierzętach jest zakazane, jednak nie oznacza to, że wszystkie produkty jakie znajdziemy na sklepowej półce są od firm, które nie testują. W Chinach testowanie kosmetyków na zwierzętach jest obowiązkowe, a więc oznacza to, że wszystkie firmy, które sprzedają swoje kosmetyki na rynku chińskim wykonują testy na zwierzętach. Co prawda nie wykonują ich w UE, ale co za różnica gdzie to robią, skoro to robią? Pamiętajcie, że to, że firma X produkuje kosmetyki w Chinach nie jest jednoznaczne z tym, że testuje. Robi to w momencie gdy w Chinach je sprzedaje. Wielu producentów zapewnia, że jest cruelty-free, mając na myśli to, że nie wykonuje testów w Europie, ale wykonuje je w Chinach i o tym już nie mówi, dlatego nie ma co im ufać.
Zostawiam wam link do najwiarygodniejszej listy kosmetyków nietestowanych i testowanych na zwierzętach : LISTA
Na facebook'u znajduje się świetna grupa gdzie znajduje się dużo informacji na poruszany przeze mnie temat oraz też można sprawdzić, które firmy są cruelty-free Kosmetyki wegańskie/cruelty free
Ten post nie ma absolutnie na celu zmuszania kogoś do kupowania kosmetyków cruelty-free. Napisałam to wszystko po to by was uświadomić z czym testowanie kosmetyków się wiąże i żebyście mieli wybór czy chcecie wspierać ten proceder. Uważam, że to kwestia sumienia każdego z nas. Sama mam w swoim domu kosmetyki firm testujących, ale wiedząc to wszystko ograniczam ich ilość i zanim kupię dany kosmetyk sprawdzam jego firmę. Od teraz gdy będę na blogu recenzować jakiś kosmetyk to będę pisać czy jest cruelty-free, czy też nie.
Wiedzieliście jak wyglądają testy na zwierzętach? Co o tym sądzicie? Zapraszam do dzielenia się swoimi przemyśleniami w komentarzach! :)