Ariana dla WS | Blogger | X X

środa, 13 marca 2019

Najlepsza siłownia na świecie, do której dla każdego karnet jest darmowy + wyniki rozdania

Hello, co u Was słychać? Stęskniłam, się wiecie? To chyba znak, że pora coś napisać.
Jak wiecie od jakiegoś już czasu wszędzie trąbię, że interesuję się zdrowym stylem życia. Przed chwilą właśnie zmodyfikowałam nie co mój opis na blogu i jeszcze w kilku innych miejscach. Umieściłam w nim m.in. takie słowa : Mówiąc zdrowy styl życia ma na myśli zupełnie coś innego niż 5 posiłków dziennie, białko w proszku i zapiernicz na siłce. No i dzisiaj właśnie poruszymy tę ostatnią kwestię.
Czy siłownia jest dobra? Czy siłownia jest zła? Moja odpowiedź jest taka - to zależy. Jeżeli chcemy zbudować mięśnie, pracujemy na zewnątrz i w sumie to jesteśmy całkiem zdrowi, nie mamy jakichś poważnych problemów zdrowotnych typu choroby autoimmunologiczne czy insulinooporność, to tak, siłownia może być ok. Jest tam w końcu dużo specjalistycznego sprzętu, który przy odpowiednim jego używaniu i odpowiedniej diecie pomoże nam wyrzeźbić ładne ciało. Natomiast jeżeli chcesz schudnąć, poruszać się dla zdrowia, ale pracujesz bądź cały dzień siedzisz w pomieszczeniu to już niekoniecznie. A jeżeli dochodzą do tego kwestie takie jak choroby autoimmunologiczne czy insulinooporność to już w ogóle. Dlaczego? Mimo tego, że nieco się rozwinęliśmy i oddaliliśmy od natury to ona dalej nas wzywa. Nie mam na myśli, że dosłownie, ale po prostu do dobrego funkcjonowania naszego organizmu i naszego dobrego samopoczucia jest nam potrzebny kontakt z przyrodą, najlepiej codzienny.
No ok... ale co to znaczy ten "kontakt z naturą"? Tak naprawdę nic wielkiego. Wystarczy po prostu spacer. Do lasu, w pole, na łąkę, do parku, w tereny zielone, gdziekolwiek gdzie mamy taką możliwość. Oczywiście jeżeli chcemy, można też pojeździć na rowerze, rolkach, desce, poćwiczyć, ale najlepsze efekty otrzymamy kiedy będziemy wykonywać te czynności na zewnątrz. Badania pokazują, że wyjścia "w zielone" odstresowują nas (poprzez obniżanie hormonu stresu, kortyzolu), odprężają, wyciszają, poprawiają nastrój, a także regulują nasze hormony, przez co może poprawić się np. nasz sen, jeżeli mamy z nim problemy. W regulacji hormonów bardzo dużą rolę odgrywa słońce, ale nie tylko ono, również też zimno i kilka innych czynników związanych z przebywaniem na zewnątrz. Wiele osób mówi, że gdy chodzą na spacery - chudną, a gdy ćwiczą na siłowni z trenerem personalnym to nie chudną. Ciekawe, prawda? Najpewniej chodzi tu o te wszystkie korzyści, które zapewnia nam przyroda. Świeże powietrze, śpiew ptaków, odczuwanie warunków atmosferycznych - tego nie doznamy na siłowni. Zamiast tego zmierzymy się z ćwiczeniami w klimatyzowanym pomieszczeniu, sztucznym światłem, zamkniętej przestrzeni, zaduchu... Myślicie, że takie warunki są serio dobre dla zdrowia? Szczerze powiedziawszy byłam na siłowni raz z przyjaciółką - pierwszy i prawdopodobnie ostatni. Czułam się tam... nieswojo, ciężko mi było powiedzieć dlaczego, ale naprawdę dziwnie mi się tam ćwiczyło, mimo, że wcześniej ćwiczyłam u siebie w domu, jeździłam rowerem po okolicznych wioskach i spędzałam trochę czasu na siłowniach na dworze. Tak jakby moje ciało podpowiadało mi, że ono czuje się tu niekomfortowo i nie chce tutaj być. Teraz już chyba wiemy dlaczego. A gdy ktoś pracuje cały dzień w biurze bądź innym pomieszczeniu, a potem idzie jeszcze na siłkę do innego klimatyzowanego pomieszczenia no to dokłada swojemu organizmowi kolejnego stresora i nie dotlenia się.
Nie zapominajmy, że chodzenie także pozytywnie wpływa na nasz organizm. Jest to najbardziej dla człowieka naturalny ruch, przy którym oprócz spalania energii pompujemy także krew! Czyli znowu jest to czynność przy której się dotleniamy, poprawia się nasze krążenie, zapewniamy sobie dawkę aktywności fizycznej, nie wpadając przy tym w zadyszkę, jak np. ja przy bieganiu, którego nienawidzę. No i też chodzenie według mnie jest bardzo przyjemne, a w otoczeniu natury to już w ogóle! A co z tymi nieszczęsnymi chorobami autoimmunizacyjnymi i insulinooprnością? Dlaczego dla osób mierzących się z tymi przypadłościami siłownia nie będzie dobrym pomysłem? Gdy nasz układ immunologiczny jest upośledzony i nie tylko, jeśli cokolwiek w naszym organizmie nie działa do końca tak jak powinno, to logicznym jest, że w takiej sytuacji by zapobiec dalszemu rozwojowi choroby musimy jeszcze bardziej dbać o nasz organizm niż przeciętna, zdrowa osoba. Sama mam chorobę autoimmunologiczną jaką jest Hashimoto i wiem co mówię. Dbanie o nasze zdrowie to oczywiście odpowiednia dieta i styl życia, w który wliczamy także odpowiednią aktywność fizyczną. W tym wypadku by nie stresować naszego organizmu sztucznością i wyregulować gospodarkę hormonalną, powinniśmy wybierać aktywność na zewnątrz, najlepiej właśnie ten spacer.
Kolejną kwestią dla której ćwiczenia na siłowni stają się bezsensowne dla osób z powyższymi przypadłościami jest fakt, że w naszym wypadku ćwiczenia z obciążeniem nie powodują budowy tkanki mięśniowej. Wręcz przeciwnie! Potrafią ją spalić. Choroba autoimmunologiczna to w skrócie taka, w której organizm atakuje sam siebie na wskutek upośledzonego układu immunologicznego no i stąd takie kwiatki... Sama wiem po sobie jak to wygląda, bo miałam niedawno taki epizod kiedy to chciałam wyrobić sobie mięśnie i jakież było moje zdziwienie, gdy kilka miesięcy ćwiczeń siłowych nic dało...
Jak spacerować? Wiadomo, że najlepiej by było codziennie, ale nie zawsze mamy taką możliwość. Ja np. spaceruję w czasie wolnym, czyli najczęściej w weekendy i kiedy mam wolne od szkoły np. w postaci ferii. Ile czasu poświęcić na taki spacer? Najlepiej ok. godziny, ale jeżeli np. zamiast tramwaju przejdziemy się 15 minut do pracy/szkoły to też nie będzie źle. Lepiej robić cokolwiek, niż nic. Aczkolwiek zachęcam Was do długich spacerów na łonie natury, a sami zobaczycie, że się od nich uzależnicie ;)
Polecam obejrzeć również filmik dietetyka klinicznego, w którym porusza jeszcze kilka innych ciekawych kwestii dotyczących spaceru, żeby nie było, że sama to wszystko sobie wymyśliłam ;)
Jeszcze raz zachęcam wszystkich do regularnego spacerowania. Nie zaszkodzi, a na pewno pomoże! Zresztą... spróbujcie i przekonajcie się sami ;)
A teraz kolej na wyniki rozdania...
Wylosowany został numer 30, co oznacza, że zwycięzcą rozdania jest...
...Peter49 Ceniacyksiazki! Serdecznie gratuluję! Mam nadzieję, że takimi prezentami ucieszysz swoją żonę i córkę ;)
Spodobał Wam się dzisiejszy post? Lubicie spacerować? A może uprawiacie inną aktywność fizyczną? Jeszcze raz gratuluję zwycięzcy!

wtorek, 19 lutego 2019

"Nie masz dzieci, więc nic nie wiesz, a najlepiej to zamilcz!"

Prowokatorką do dzisiejszego posta jest moja babcia ;)
Od pewnego czasu zaczęłam oglądać na YouTube pewien, interesujący mnie kanał prowadzony przez pewną, interesującą kobietę. Nagrywa ona nieco kontrowersyjne widea, aczkolwiek mi ich forma odpowiada, jest w nich autentyczna, mówi co myśli i nikogo nie udaje. Co według mnie najważniejsze - ma bardzo dużą wiedzę o zdrowiu i psychologii człowieka, którą się dzieli ze swoimi widzami. Na kilka dni pojechałam do mojej babci, a jako, że ona mieszka w bloku i trochę się u niej nudziłam, postanowiłam pooglądać trochę jej filmów. Babcia też trochę słuchała i widać było, że poruszany temat w jednym filmiku ewidentnie nie zgadzał się z jej światopoglądem i zaczęły się pytania...
"A czy ona ma męża?"
"Nie, ma chłopaka."
"A ma dzieci?"
"Nie."
No i się zaczęło... "Nudzi jej się, nie ma co robić bo nie ma dzieci, jakby miała dzieci to by jej się nie nudziło, a tak to nagrywa filmy na YouTube i pewnie na tym zarabia, a w ogóle to jest wulgarna, czepia się innych i nic nie wie o życiu, tralalalala..."
Pomińmy fakt, że osądzanie drugiego człowieka praktycznie go nie znając i nie wiedząc co siedzi w jego głowie jest bardzo niesprawiedliwe (ale niestety moja babcia jest z tego bardzo znana) i często zdradza tak naprawdę to co my myślimy, nie bez powodu w końcu istnieje powiedzenie "nie mierz innych swoją miarą", ale dzisiaj chciałabym się skupić na czyimś innym. Na złych, okropnych, bezdusznych, leniwych i wygodnych ludziach bezdzietnych :) Bo to już nie pierwszy raz kiedy słyszę niepochlebne opinie o tych, którzy nie posiadają dzieci, a dostają te niepochlebne opinie tylko z tego tytułu... Jeżeli chodzi o ten przypadek to co to w ogóle ma do rzeczy, że ona nie ma dzieci? Nie moja sprawa. Porusza wiele ważnych dla mnie kwestii i wiele się od niej dowiedziałam, a także trochę się ubawiłam.
Mam wrażenie, że niektórzy ludzie podobnie postrzegają osoby, które nie posiadają dzieci. Nie rozumiem jak można na tej podstawie wysnuwać jakieś dziwne wnioski typu "nic nie wiedzą o życiu", "tylko zabawa im w głowie", "leniwi są i dzieci nie chcą" itp. A skąd wiesz, że ta para nie ma dziecka, ponieważ któreś z partnerów jest bezpłodne? Albo któreś ma jakąś chorobę dziedziczną i nie chce rodzić chorego dziecka, które by się męczyło tak samo jak on/ona? A może mają obecnie trudną sytuację finansową? A nawet jeśli są zdrowi i niczego im nie brakuje, ale po po prostu nie decydują się na dziecko, to co z tego? Jeżeli nie czują się na siłach to po co mają się zmuszać? Bo tak trzeba, bo tak wypada? To ich życie, nie Twoje, skup się na własnym. Według mnie jeżeli ktoś kategorycznie mówi, że nie lubi dzieci, nie chce ich mieć to może rzeczywiście lepiej, żeby ich nie miał. Znam wiele takich sytuacji gdzie ludzie nieodpowiedzialni, z poważnymi nałogami, toksyczni etc. posiadają potomstwo. I wiecie co? Jest ono nieszczęśliwe bo rodzice go nie szanują, nie zapewniają mu odpowiednich warunków do rozwoju, nie dostaje od nich wystarczająco wiele miłości albo wcale jej nie dostaje... Wiecie co często słyszę od osób, które wychowywane są przez tego typu rodziny? Że wolałyby się nie urodzić. Dlatego może nie wciskajmy każdemu człowiekowi kitu, że "posiadanie chociaż jednego dziecka, a najlepiej całej gromadki to jego obowiązek". Kiedyś przysłuchiwałam się dyskusji moich rodziców, w której mój tata stwierdził, cytuję : "Każdy powinien mieć chociaż jedno dziecko, żeby dostać w d*pę i wiedzieć co to znaczy". Wiecie... poczułam się trochę obrażona gdy to usłyszałam bo poczułam się jakbym była jakimś ciężarem, aczkolwiek mój rodziciel uważa, że nie o to mu chodziło, i że cieszy się, że mnie ma, lecz ta wypowiedź oddaje sens pewnego myślenia o bezdzietnych, przynajmniej w Polsce. Uważam, że jeżeli ktoś chce mieć dzieci to spoko, ale musi pamiętać, że jeżeli się na nie decyduje to nie zawsze będzie różowo. I nie może mieć o to do nikogo mieć pretensji, bo ponosi odpowiedzialność za swoje czyny, ani absolutnie nie może tego narzucać innym. No i ten słynny argument, wyciągnięty właśnie przez moją babcią "ludzie bez dzieci nic nie wiedzą o życiu". Serio? Serio ktoś uważa, że ludzkie życie ogranicza się tylko do płodzenia i rodzenia potomków? Jakież smutne musi być takie życie. Niektórzy mają też różne pasje, hobby, studiują interesujące ich zagadnienia... A gdy je studiują przez kilka lat no to chyba jakąś wiedzę z danej dziedziny mają, może nawet większą niż Ty, drogi rodzicu?
Podsumowując... Może patrzmy na człowieka przez pryzmat jego osobowości, a nie tego ile dzieci zrobił ;)
Żeby nie było - nie miałam zamiaru dzisiejszym postem urazić żadnych rodziców, a jedynie dać do myślenia tym, którzy uważają, że wiedzą lepiej od danej jednostki jak ten człowiek ma żyć niż ona sama. Myślę, że kiedyś sama bym chciała zostać mamą, ale to moje życie i nikomu nic do tego, tak samo jak nie moją kompetencją jest zmuszać innych do takiej decyzji bądź oceniać ich negatywnie i nie posłuchać co mają do powiedzenia, tylko dlatego, że są bezdzietni... Co to w ogóle ma za znaczenie?
Przypominam o rozdaniu, które organizuję i trwa ono do 8 marca, szczegóły TUTAJ
A wy spotkaliście się z takim przekonaniem? A może sami byliście źle oceniani, ponieważ nie macie dzieci? Co o tym sądzicie? Zachęcam do dyskusji :)

niedziela, 3 lutego 2019

Rozdanie : Wygraj sukienkę oraz lakier hybrydowy do paznokci!

Cześć kochani!
Lubicie rozdania? W takim razie mam dla Was coś co może Wam się spodobać ;) Wygrać u mnie można widoczną na zdjęciu nową, nieużywaną sukienkę (jedynie raz ją przymierzałam) w rozmiarze S oraz lakier hybrydowy do paznokci firmy Niuqi o kolorze PINK 3.
Regulamin :
1. Rozdanie trwa od 03.02.2019 do 08.03.2019 włącznie.
2. Aby wziąć udział w zabawie należy być publicznym obserwatorem bloga (1 los), ale spełniając dodatkowe warunki można zdobyć więcej losów. Łącznie można otrzymać ich 8.
3. Jedna osoba, która zostanie wylosowana przez program komputerowy dostanie obie nagrody.
4. Koszty przesyłki pokrywam ja.
5. Osoba, która zostanie obserwatorem bloga wyłącznie na czas rozdania, zostanie wpisana na "Czarną listę", co oznacza, że nie będzie mogła brać udziału w kolejnych rozdaniach i konkursach na moim blogu.
6. Przesyłka tylko na terenie Polski.
7. Zwycięzca ma 7 dni na podanie adresu do wysyłki, jeżeli tego nie zrobi odbędzie się kolejne losowanie.
8. Rozdanie nie podlega przepisom ustawy z dnia 29 lipca 1992 o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4 poz. 27 z późniejszymi zmianami).
9. Udział w rozdaniu jest równoznaczny z akceptacją regulaminu.
10. Wyniki ogłoszę w nowym poście po zakończeniu rozdania.
Sposoby na dodatkowe losy :
- zaobserwuj mojego bloga z opowiadaniem LINK (+1 los)
- polub mój fanpage na facebook'u LINK (+1 los)
- dodaj podlinkowany banner (patrz początek posta) na swojego bloga/stronę/portal społecznościowy (+1 los)
- zaobserwuj mnie na instagramie LINK (+1 los)
- zaobserwuj mnie na wattpad LINK  (+1 los)
Obserwatorzy sprzed rozdania otrzymują dodatkowo dwa losy.
Wzór zgłoszenia (należy skopiować i wkleić do komentarza pod tym postem, a następnie wypełnić) :
Obserwuję blog jako :
Obserwuję bloga z opowiadaniem : TAK/NIE (nazwa)
Lubię fanpage : TAK/NIE (nazwa)
Banner : TAK/NIE (link)
Obserwuję na instagramie : TAK/NIE (nazwa)
Obserwuję na wattpad : TAK/NIE (nazwa)
Jestem obserwatorem sprzed rozdania : TAK/NIE
E-mail :
Powodzenia! ♥

piątek, 18 stycznia 2019

Nonacne - moja opinia. Czy rzeczywiście skuteczny sposób na trądzik?

Dokładnie rok temu, jakoś w styczniu, zrozpaczona stanem mojej cery przeszukiwałam Internet w poszukiwaniu środka, który pomoże uporać mi się z trądzikiem. Gdy czytałam opinię znanego wszystkim z reklam suplementu diety, Visaxinum, dowiedziałam się, że ów substancja jest średnio polecana - na jednych działa, na drugich nie działa, a na jeszcze innych działa tylko gdy go biorą, a gdy przestają problem powraca. Lecz autor tegoż artykułu wspomniał, że jest o wiele lepszy, naturalny specyfik, który radzi sobie nawet z najbardziej problematyczną skórą, z każdym rodzajem trądziku, zwalczając nie tylko sam trądzik, ale także jego przyczynę. Jest to bohater dzisiejszego posta, czyli Nonacne. Pełna nadziei wygooglowałam jego nazwę i natrafiłam na kolejne pozytywne opinie. Na jaką stronę by się nie weszło, było tam mnóstwo historii osób, które były "ciężkimi przypadkami" i próbowały wszystkiego z zerowymi efektami, a Nonacne im mega pomógł. Dowiedziałam się również, że ten suplement diety najlepiej kupić na stronie producenta, gdyż na innych portalach można trafić na podróbki. I tu zaczynają się schody. Bo oferta producenta jest taka :
No tani to on nie jest, ale skoro wszędzie roi się od zachwalających te tabletki opinii, to może coś w tym jest? Może w końcu pozbędę się tych cholernych pryszczy? Zamówiłam więc jedno opakowanie.
(kliknij, żeby powiększyć)
Polski opis :
Leczenie trądziku nie jest prostą sprawą. Aby wyeliminować czynniki odpowiedzialne za jego występowanie, potrzeba często wiele czasu oraz wysiłku. Nie zawsze jednak udaje się stłumić ognisko zapalne, które bombarduje nas coraz to nowymi niedoskonałościami skórnymi.
Chcąc zapobiegać jak i leczyć takie zapalne zmiany, potrzeba skutecznego, wszechstronnego produktu. Takim jest właśnie Nonacne. Nonacne działa na wiele rodzajów trądziku, likwidując nawet ten, powodowany zaburzeniami hormonalnymi. Dzięki doskonałym, ziołowym składnikom, działaniu przeciwzapalnemu oraz antybakteryjnemu - niweluje wypryski, grudki, krosty, zaskórniki oraz torbiele ropne. Doskonale radzi sobie także z zaczerwieniami.
1. Eliminuje zapalne zmiany skórne i zapobiega pojawianiu się nowych!
2. Działa na wiele rodzajów trądziku, wykazując właściwości przeciwzapalne, przeciwgrzybicze oraz antybakteryjne!
3. Trafia w źródło problemu, eliminując wypryski, krosty, grudki, zaskórniki, a także zaczerwienienia!
4. Posiada całkowicie ziołowy skład, dobrany w oparciu o wiedzę i doświadczenie!
5. Działa kompleksowo, dając pozytywne wyniki nawet w leczeniu trądziku o podłożu hormonalnym!
Składniki aktywne :
Czerwona koniczyna - wpływa na odzyskanie równowagi hormonalnej w organizmie, potrafi ograniczyć nadmierne wydzielanie łoju przez skórę.
Sarsaparilla - redukuje stany zapalne skóry, działając antybakteryjnie oraz przeciwgrzybiczo.
Wyciąg z pestek winogron - działa przeciwzapalnie, nie dopuszczając do pojawienia się wyprysków. Utrzymuje skórę miękką i gładką.
Liście pokrzywy - oczyszczają organizm i neutralizują wolne rodniki. Posiadają właściwości przeciwzapalne i antybakteryjne.
Witamina C - odbudowuje skórę, wspiera produkcję kolagenu i przyspiesza gojenie się ran. Zmniejsza także podrażnienia i zaczerwienienia.
Trzeba im przyznać, że mają bardzo ładnie zrobioną i wyglądającą profesjonalnie stronę internetową. Jeżeli chcecie możecie ocenić sami TUTAJ
A jak to było u mnie? Czy Nonacne mi pomógł?
Wszystko tak pięknie się zapowiadało, ale nie. Praktycznie zero efektów. Jeżeli w czasie stosowania tych kapsułek coś u mnie zmieniło to może co najwyżej zniknęły mi dwa pryszcze i wątpię by była to zasługa Nonacne. Rozczarowałam się niesamowicie i już więcej tego suplementu diety nie zakupiłam. Co ciekawe po zakończeniu nieudanej kuracji, zaczęły się u mnie problemy z nieregularnym cyklem miesiączkowym, a konkretniej ze zbyt krótkimi odstępami pomiędzy jedną a drugą miesiączką. Ale może to tylko zbieg okoliczności, prawda? Dojrzewanie i te sprawy. Początkowo myślałam, że może brałam ten specyfik za krótko by pojawiły się jakiekolwiek efekty. Kusiło mnie nawet by powtórzyć kurację, lecz dalej przeglądając opinie internautów trafiłam na nieliczne komentarze, w których ludzie wypowiadali się, że im Nonacne również nie pomógł. Pewna osoba nawet napisała, że to jedno wielkie oszustwo. Producent wszędzie wypisuje pozytywne opinie swojego produktu oraz umieszcza jego reklamy, a firma prowadząca sprzedaż suplementu jest zarejestrowana w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Postanowiłam poszukać więcej informacji na ten temat w ich regulaminie i zobaczcie sami :
(kliknij, żeby powiększyć)
Można tu znaleźć informacje potwierdzające tę tezę. Firma Key Player Limited rzeczywiście jest zarejestrowana w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, a regulamin informuje nas, że "mimo dołożenia wszelkich starań nie gwarantujemy, że publikowane opisy produktów nie zawierają niedoskonałości i pozbawione są błędów, dlatego też nie mogą być one podstawą do ewentualnych roszczeń".
Z ciekawości wpisałam w wyszukiwarkę "Key Player Limited" i patrzcie co mi wyskoczyło :
Key Player Limited to profesjonalny producent suplementów, wspomagających odchudzanie i pozwalających się pozbyć wielu problemów ze skórą, czy też łysieniem. Skuteczność działania produktów oferowanych przez firmę potwierdza wielu zadowolonych klientów.
A więc kolejne cudowne suplementy... Tak samo drogie i pewnie tak samo skuteczne jak Nonacne. Ich sklep internetowy jest także dostępny dla Anglików, Niemców i Włochów. Btw. Gdzieś przeczytałam, że Nonacne (i pewnie ich inne cuda również) nie jest dostępny w aptekach. Ciekawe dlaczego...
Trzeba przyznać, że ktoś rozkręcił niezły biznes. Szkoda, że na naiwności osób, które są w stanie zrobić wszystko by pozbyć się swoich problemów zdrowotnych takich jak np. trądzik.
Podsumowując - Nonacne absolutnie u mnie się nie sprawdził. Mało tego, jestem na 99% pewna, że to zwyczajne oszustwo. Fakt, że siedziba firmy znajduje się w Zjednoczonych Emiratach Arabskich sprawia, że podejrzewam iż w ich kapsułkach mogą nawet nie znajdywać się substancje o których pisze producent. Może to być przykładowo jedynie mąka ziemniaczana. Bo jak kraść to miliony, prawda?
Na koniec mam dla Was jeszcze kilka ogłoszeń. Założyłam konto na Wattpad (KLIK), gdzie również publikuję moje opowiadanie, które prowadzę na blogu Ptaszkow. Nowe rozdziały na Wattpad będą się pojawiały tydzień później niż na blogspot. Ostatnio tu i tu pojawił się rozdział 7, także zapraszam do lektury, gdzie komu wygodniej ;) Kolejne informacje. Pamiętacie może jak ogłaszałam powstanie mojego sklepiku graficznego? Wycofałam się z tego. Powód? Brak czasu i brak popytu ;p Za to na blogu pojawiły się dwie nowe zakładki, mianowicie POMAGANIE PRZEZ KLIKANIE oraz CHCESZ POGADAĆ?. "Pomaganie przez klikanie" to podstrona na której umieściłam linki do wszystkich organizacji charytatywnych, jakie znam, którym można pomóc poprzez jedno kliknięcie. Jeżeli chcecie pomóc istotom, które tego potrzebują nie wysilając się przy tym zbytnio to możecie się tam udać. Tym samym prowadzenie mojej corocznej akcji "Everyday heros" staje się bezsensowne, teraz taka możliwość pomocy jest pod ręką przez cały rok. Natomiast do "Chcesz pogadać?" możecie zajrzeć, tak jak nazwa wskazuje, jeżeli macie potrzebę by ze mną pogadać, a właściwie bardziej by pasowało popisać. Usunęłam także ask.fm, jakby ktoś jakiś cudem mnie tam śledził i zastanawiał się co się stało. Hm... to chyba na tyle.
Słyszeliście o Nonacne? Stosowaliście? Pomógł Wam? Też podzielacie moją opinię, że to kolejne oszustwo? Miłego weekendu ;*

niedziela, 30 grudnia 2018

Zalukaj.com i Zalukajfilmy.pl - Prawdziwa strona i Podróbka, czyli o tym, że na oszustów trzeba uważać wszędzie i zawsze

Cześć Wam!
Jakiś czas temu ja i moi rodzice padliśmy ofiarą oszustów. Aż wstyd przyznać, bo sama wielokrotnie ostrzegałam przed czymś takim, a tym razem sama się dałam w to wrobić. Cóż... na przyszły raz mam nauczkę, ale dzięki temu postowi mogę Was przestrzec i może nauczycie się czegoś na moich błędach, a nie koniecznie na własnych...
Zaczęło się od tego, że moja mama bardzo chciała obejrzeć pewien film, ale nigdzie nie mogłam znaleźć go za darmo, więc zaproponowała bym znalazła go na Zalukaj, ponieważ koleżanka jej mówiła, że ma tam konto i nie płaci dużo. Ja na Zalukaj nie mam i nigdy konta nie miałam, więc nie byłam w temat oglądania filmów na tej platformie wtajemniczona. Wpisałam po prostu w wyszukiwarkę "tytuł filmu zalukaj". Pierwszą stroną, która mi się wyświetliła była właśnie ta :
(kliknij, aby powiększyć)
Zwróćcie szczególnie uwagę na adres i tytuł strony, które zaznaczyłam czerwonym kolorem. Adres strony to zalukajfilmy.pl, a tytuł Zalukajfilmy.pl - Filmy i Seriale Online. W pierwszej chwili kompletnie nie zwróciłam na to uwagi, ponieważ jak już wspominałam wcześniej, nigdy tak naprawdę z tą platformą nie miałam do czynienia. A szkoda, bo już po tym można się zorientować, że to najzwyczajniej w świecie podróbka, a nie prawdziwe Zalukaj, które wygląda tak :
Można od razu zauważyć, że obie strony różnią się filmami pokazanymi na swojej głównej stronie, ale ważniejsze jest to, że mają zupełnie inne adresy i tytuły! Adres prawdziwego Zalukaj to zalukaj.com, a tytuł Filmy i Seriale Online. Już po tej subtelnej różnicy można się zorientować, że coś jest nie halo, ale pójdźmy w to dalej. W momencie gdy chcemy założyć konto na fałszywym Zalukaj to wyskoczy nam coś takiego :
Tymczasem na prawdziwym Zalukaj wygląda to tak :
A co gdy chcemy obejrzeć jakiś film?
Podróba :
Znowu te SMS-y... Hm... czy to nie podejrzane? Przyjrzyjcie się jakże pięknej sekcji komentarzy :
Całkiem niedawno dodane... Hm... ciekawe, że te same komentarze, tych samych osób widniały pod innym filmem, jakiś... miesiąc temu?
Zresztą... pokażę Wam komentarze pod innym filmem na tym portalu.
Nie wygląda znajomo? Co ciekawe próbowałam tam dodać swój komentarz. Wpisałam co trzeba, kliknęłam enter i nie wydarzyło się kompletnie nic...
A jak wygląda oglądanie filmów i sekcja komentarzy na prawdziwym Zalukaj? A no właśnie tak :
By to zobaczyć trzeba mieć utworzone konto.
No dobrze... Ale o co chodzi z tymi SMS-ami i czemu to nie jest bezpieczne? Już spieszę z wyjaśnieniami. Oto wycinki z regulaminu strony podszywającej się pod Zalukaj, w całości jest on dostępny TUTAJ.
Jak to wyglądało u nas? Znalazłam na tej platformie film, który moja mama chciała obejrzeć. Pokazało nam się właśnie wcześniej przedstawione okienko, mówiące o tym, że by obejrzeć film trzeba wysłać SMS. Po wysłaniu SMS-a dostaje się kod, który należy wpisać w ów okienku. Gdy się to zrobi to o ile się nie mylę, każą nam tę czynność wykonać drugi raz. Następnie, przekierowuje nas na zupełnie inną stronę (btw. anglojęzyczną), gdzie pokazuje się komunikat, że trzeba założyć tam konto by obejrzeć film. A wiecie jakie pole widnieje w formularzu, który trzeba wypełnić by to konto założyć? Numer karty płatniczej. I w tym właśnie momencie zrezygnowaliśmy.
Jak skończyła się nasza historia? Tego ani żadnego filmu nie obejrzeliśmy, a gdy przyszedł rachunek za telefon, moi rodzice musieli zapłacić za tę nieszczęsną "usługę" 61,50 zł (wysyłaliśmy 2 SMS-y po 30,75 zł).
Z ciekawości otworzyłam regulamin zalukaj.com i spójrzcie, że wygląda on zupełnie inaczej niż powyższy :

To co nam się przytrafiło pokazuje, że trzeba być bardzo uważnym odwiedzając różne strony internetowe, a gdy każą nam wysyłać jakieś dziwne SMS-y to automatycznie powinna w naszej głowie zapalić czerwona lampka! Kiedy będziecie chcieli obejrzeć film na Zalukaj - patrzcie czy oby na pewno jesteście na zalukaj.com, a nie czasem na zalukajfilmy.pl. Bycie czujnym to niestety podstawa w dzisiejszych czasach.
Wiedzieliście wcześniej, że istnieje fałszywe Zalukaj? Padliście jego ofiarą? A może nabraliście się na podobne oszustwo?

sobota, 1 grudnia 2018

10 powodów, dla których nie palę i Tobie też odradzam

źródło obrazka: https://gk24.pl/zakaz-palenia-papierosow-w-kolobrzegu-zaczyna-obowiazywac-od-jutra/ar/4375267, obrabiałam ja
Wydaje mi się (powiedzcie mi, że się mylę), że jestem jedną z nielicznych osób, które nigdy nie paliły i nawet nie miały papierosa w ustach (tak, elektryka też nie). Jakoś nigdy mnie specjalnie nie ciągnęło do używek, wynika to trochę pewnie z mojego charakteru, z zasad religii, którą wyznawali moi rodzice (o tym kiedyś jeszcze napiszę), ale przede wszystkim z moich wewnętrznych przekonań, które zamierzam Wam dzisiaj przedstawić.
Powody dla których nie palę (i Tobie też odradzam) :
1. Palenie bardzo poważnie szkodzi zdrowiu. Jest to chyba najczęściej powoływany argument, ale nie ma co się dziwić bo w końcu zdrowie jest najważniejsze. O tym, że palenie tytoniu zwiększa prawdopodobieństwa zachorowania na raka płuc chyba słyszał każdy, ale jak się okazuje, powoduje też inne choroby i problemy zdrowotne. O tym jakie i jak to się dzieje możecie przeczytać w tym bardzo ciekawym artykule "Dlaczego palenie jest szkodliwe?"
2. Wygląd - więcej zmarszczek, szara skóra, żółte zęby... Tak, o tym też każdy raczej wie. Palenie papierosów jest jednym z czynników, które najbardziej powodują przedwczesne starzenie się skóry, co za tym idzie pojawia się o wiele więcej i o wiele wcześniej zmarszczek, niż gdyby były one wynikiem naturalnego procesu starzenia się. Ponadto dym papierosowy sprawia, że skóra palaczy jest szarawa, a zęby żółte.
3. Pieniądze - koszt jednej paczki papierosów to ok. 15 zł. Z tego co się orientuję przeciętny palacz wypala jedną dziennie, bądź nawet więcej. Jeżeli palisz jedną paczkę fajek dziennie to w miesiąc przepalisz 450 zł, a w rok 5400 zł... dalej możesz już sam sobie policzyć... Trochę sporo, nie sądzisz? A może można by było zainwestować te pieniądze w coś pożyteczniejszego? Samochód? Mieszkanie? Dom? Remont kuchni? A może w rozwój osobisty? Może zawsze chciałeś/aś nauczyć się jakiegoś języka? Zrobić kurs zawodowy? Tylko, że... jakimś dziwnym trafem zawsze brakowało ci forsy.
4. Trujesz siebie i innych. Jeżeli masz gdzieś swoje to zdrowie to nie znaczy, że inni mają swoje gdzieś. Już dawno udowodniono, że dym papierosowy szkodzi tzw. biernym palaczom (osobom znajdującym się w otoczenia palacza) jeszcze bardziej niż tym czynnym. Co z Twoją rodziną? Przyjaciółmi? Tysiącami przypadkowych osób, które codziennie mijasz? Masz może psa? Tak, zwierzętom też to szkodzi. Czemu ich krzywdzisz w taki sposób? Nie wierzysz mi? Poczytaj sobie o tym TUTAJ
5. Testowanie papierosów na zwierzętach. Kiedyś pisałam o testowaniu kosmetyków na zwierzętach, jednak problem testowania nie dotyczy tylko kosmetyków, a wręcz powiedziałabym, że to dopiero początek, bo bada się na nich m.in. działanie papierosów. Jest to bardzo okrutne - zmusza się psy, koty, króliki, myszy, szczury, chomiki, małpy itd. do nawet 6-godzinnego wdychania dymu papierosowego dziennie przez 3 miesiące. Po tym okresie czasu zwierzęta są zabijane i poddawane sekcji. Do takich praktyk przyznało się większość producentów popularnych firm tytoniowych. Nie wiem jak Ty, ale ja swoimi pieniędzmi nie chcę wspierać tortur na niewinnych niczemu istotach.
6. Papierosy to nic innego jak nałóg, uzależnienie, pewnego rodzaju choroba psychiczna. Może zaczęło się niewinnie od jednego okazjonalnego papieroska, a teraz nie możesz z tym zerwać? Taka mała, głupia rzecz, a jednak jest jedną z najważniejszych rzeczy w Twoim życiu. Stała się prawie kolejną potrzebą fizjologiczną, czujesz, że będziesz cierpieć gdy jej nie zaspokoisz. Być może wydaje Ci się, że pomaga Ci to uporać się ze swoimi problemami? Może uspokaja? Niestety, to, że kilkanaście czy kilkadziesiąt razy dziennie będziesz sobie robić przerwę na dymka w niczym Ci nie pomoże i nie rozwiąże Twoich problemów. Jeżeli sobie nie radzisz, bardzo możliwe, że potrzebujesz pomocy. Nie wstydź się więc pójść po nią do psychologa, psychoterapeuty, psychiatry bądź chociaż do życzliwej osoby, która Cię wysłucha.
7. To nieekologiczne. Produkcja tytoniu jest bardzo dużym obciążeniem dla naszej planety. 12,5% z ogólnej powierzchni Ziemi przeznaczone jest na uprawę tytoniu, co wiąże się ze zużyciem wody oraz stosowaniem różnego rodzaju środków ochrony roślin i pestycydów. Poza tym niedopałki zaśmiecają naszą planetę i powodują zanieczyszczenie wód. Więcej o tym możecie poczytać TUTAJ, gdzie także znajdziecie listę marek testujących swoje papierosy na zwierzętach.
8. Palenie papierosów upośledza zmysły zapachu i smaku. Kojarzycie taką sytuację gdy osoba paląca przyrządza dla Was posiłek, próbujecie go, po czym stwierdzacie, że jest mocno przyprawiony? Najczęściej przesolony, z dodatkiem polepszaczy smaków, które zawierają w sobie całą tablicę Mendelejewa. To właśnie jeden ze skutków palenia papierosów, ale jak się okazuje wystarczy rzucić palenie by z powrotem poczuć prawdziwą wyrazistość smaków i zapachów.
9. Szpanerstwo. Czy tylko mi nastolatkowie oraz młode osoby, sięgające po papierosy kojarzą się ze stereotypowymi gimbusami, które to chcą popisać się przed znajomymi, że są nie wiadomo jak dorośli w wieku 13 lat bo popalają za hajs rodziców, którzy nic nie wiedzą o poczynaniach swoich pociech? Pewnie część z Was się oburzy, że to krzywdzące porównanie, ale naprawdę jak patrzę co na niektórych ludzi to mam wrażenie, że właśnie takimi mentalnymi gimbusami są.
10. Do niczego to nikomu niepotrzebne! Moim zdaniem najważniejszy powód. Czy palenie jest Ci potrzebne do życia? Nie. Czy jest Ci potrzebne do szczęścia? Nie, a jeżeli wydaje Ci się, że tak to znaczy, że jesteś uzależniony i powinieneś/powinnaś to rzucić. Czy jest Ci to do czegokolwiek potrzebne? Nie! Wniosek? Palenie jest czynnością bezsensowną, nic Ci to nie daje, wręcz wiele zabiera. Zabiera także cenny czas, sprawia, że go marnujesz dokonując bezsensownej czynności, a przy okazji miliarderzy zarabiają na Tobie niemałe pieniądze. Trochę przerażające, nie sądzisz?
Tyle ode mnie, zachęcam do refleksji.
Co sądzicie o paleniu papierosów? Palicie? Paliliście? A może macie własne powody by nie palić? Koniecznie napiszcie coś od siebie!

niedziela, 21 października 2018

Jak wyjść z friendzone?

Chyba już nikogo nie zdziwi to, że wracam po raz kolejny do pisania, tym razem po prawie dwumiesięcznej przerwie. Niestety, ale musicie mi wybaczyć bo od kiedy zaczął się rok szkolny nie jestem w stanie zbyt często dodawać postów. Pierwsza klasa technikum ponoć miała być najgorsza, ale druga wcale też taka lekka nie jest. Także... jedyne co nam wszystkim pozostaje to przyzwyczaić się do tej sytuacji.
Pamięta ktoś jak w poście Koktajl "MIX uczuć", czyli biadolenie o tym, że jeszcze żyję + moje 2 wiersze pisałam, że jestem w związku? No właśnie... od jakiegoś czasu już nie jestem. Nie zamierzam tutaj wylewać swoich żali bo to moja prywatna sprawa, powiadamiam Was o tym, ponieważ czuję, że skoro już wcześniej zaczęłam temat, że z kimś jestem to powinnam też zaktualizować tę informację gdy już się to skończyło.
Temat dzisiejszego posta od tematyki miłosnej wcale daleko nie odbiega bo mam zamiar przedstawić Wam moje rady, a właściwie jedną najważniejszą radę co zrobić gdy utkwiło się w friendzonie. Sama przez kilka miesięcy w tym trwałam, tak właśnie z tą osobą, z którą mój związek się zakończył. Może na początek wyjaśnię czym jest friendzone, no bo przecież nie każdy musi to wiedzieć. Słownik Miejski.pl mówi, że :
Friendzone (ang. friend zone - strefa przyjaźni) oznacza relację między dwojgiem osób, w której jedna z nich darzy drugą miłością, będąc jednocześnie traktowana przez drugą osobę wyłącznie jako przyjaciel
Cóż... była to dla mnie nie zbyt komfortowa sytuacja, nie chciałam w tym tkwić wiecznie. Szukałam na internecie różnych porad jak z tego wyjść i... większość z nich była za przeproszeniem z dupy wziętych. Jeżeli tkwisz w friendzonie... stary/stara, dobrze Cię rozumiem. Nabrałam już pewnego doświadczenia, dlatego zaufaj mi, że ta rada będzie najlepsza. Uwaga...
Jeżeli wiesz, że Twój przyjaciel/przyjaciółka, w którym/której się podkochujesz nie jest w związku to wystarczy, że zrobisz jedną rzecz. Powiedz mu/jej co czujesz. Jak się do tego zabrać?
1. Na początek upewnij się, że to co czujesz to rzeczywiście zakochanie, a nie tylko przelotne zauroczenie. Zadaj sobie pytanie czy byłbyś/aś w stanie i przede wszystkim czy chcesz być z tą osobą w związku.
2. Gdy już wiesz na pewno, że to ten jedyny/jedyna przejdź do planowania spotkania. Umów się ze swoją sympatią sam na sam. Nie chodzi mi o to by wokół Was nie było żywej duszy bo to mogłoby być dość creepy, chodzi mi oto, żebyście poszli gdzieś we dwójkę, a nie z całą paczką znajomych ;) Możecie np. pójść razem na spacer, na kawę, pizzę... ma to być miejsce, gdzie będzie mogli spokojnie porozmawiać i gdzie nikt nie będzie Wam przeszkadzał. Raczej nie radziłabym zapraszać tej osoby do siebie albo wpraszać się do niej, gdyż po Twoim wyznaniu mogłaby czuć się niekomfortowo.
3. Gdy już spotkanie zostało umówione, poukładaj sobie w głowie to co chcesz powiedzieć. Lepiej nie wal prosto z mostu "kocham cię". Uwierz mi, zrobiłam tak i zostało to odebrane jako przyjacielskie "kocham cię" ;) Musisz przemyśleć sobie czy w razie odrzucenia chcesz kontynuować tę przyjaźń czy też usatysfakcjonowałby Cię jedynie związek z tym człowiekiem, a w sytuacji odrzucenia nie chciałbyś/aś dalej się angażować w tę relację. Zawrzyj to w swojej wypowiedzi. Pomyśl co Ty chciałbyś usłyszeć w odwrotnej sytuacji by poczuć się choć trochę komfortowo, a nie być w totalnym szoku.
4. Rozmowa... Dla ułatwienia dam Ci dwa szkielety, które możesz wykorzystać gdy nie masz pomysłu jak ją poprowadzić. Oczywiście nie musisz cytować tego słowo w słowo, ważne by mówić zrozumiale i tak by - jak już wcześniej wspominałam - ta druga osoba poczuła się choć trochę komfortowo.
I szkielet - sytuacja gdy zależy Ci na tej przyjaźni :
Mam Ci coś bardzo ważnego do powiedzenia. Ostrzegam, to może być dla Ciebie dość szokujące. Zanim Ci to powiem, chcę byś wiedział/a, że bardzo zależy mi na naszej przyjaźni, więc jeżeli będziesz w stanie dalej się ze mną przyjaźnić to byłoby mi bardzo miło. Oczywiście jeśli Ci się to nie spodoba i nie będziesz w stanie po tym co usłyszysz przyjaźnić się ze mną - jak najbardziej masz do tego prawo, zaakceptuję to, nie będę się narzucać. Chodzi więc o to, że od jakiegoś czasu się w Tobie podkochuję/zakochałem/am się w Tobie/kocham Cię romantycznie... etc.
II szkielet - sytuacja gdy zależy Ci wyłącznie na potencjalnym związku :
Mam Ci coś bardzo ważnego do powiedzenia. Ostrzegam, to może być dla Ciebie szokujące i prawdopodobnie zmieni wszystko w naszej relacji. To co teraz powiem może Ci się nie spodobać i możliwe, że nie będziesz chcieć dalej się ze mną przyjaźnić - jak najbardziej masz do tego prawo, zaakceptuję ten fakt. Chodzi więc o to, że od jakiegoś czasu się w Tobie podkochuję/zakochałem/am się w Tobie/kocham Cię romantycznie itd. Jednak musisz wiedzieć, że jeżeli nic do mnie nie czujesz i nie jesteś w stanie być ze mną w związku to ja nie będę w stanie dalej podtrzymywać tej relacji, gdyż...
5. Reszta potoczy się dalej sama.
Jak poradzić sobie z ewentualnym odrzuceniem? Jeżeli jesteś osobą, której zależy wyłącznie na romantycznej relacji to sprawa wydaje się prosta - skoro Ci już na nim/jej nie zależy to wystarczy, że ograniczysz lub całkowicie zerwiecie ze sobą kontakt. Natomiast jeśli zależy Ci na tej przyjaźni to wytłumacz sobie, że nic z tego nie będzie, najwidoczniej nie jesteście sobie przeznaczeni. Musisz się z tym pogodzić. Wiem, że to ciężkie. Na początku może być Ci trudno dojść do siebie po odrzuceniu, w takim razie na jakiś czas zdystansuj się do tej osoby. Przestań ciągle o niej myśleć (hah, dobrze wiem jak działa zakochanie)! Znajdź sobie jakieś zajęcie, rozwijaj się, realizuj swoje pasje, obejrzyj film/serial, przeczytaj książkę, idź na spacer/poćwiczyć, na co tylko masz ochotę, byleby zająć myśli czymś innym. Nie wpadaj mi czasem w nałogi ani w autodestrukcję! Nikt nie jest wart byś z jego powodu pił/a, palił/a, ćpał/a, objadał/a, głodził/a, ciął/cięła się... Cokolwiek co będzie krzywdzące dla Ciebie lub innych nie będzie dobrym rozwiązaniem! Spotykaj się z innymi! Pomyśl... może kogoś ostatnio zaniedbałeś/aś? Spotkaj się z tą osobą, spędźcie razem fajnie czas. Wyżal się komuś! Uwierz mi... rozmowa o tym z kimś zaufanym bardzo pomaga, sprawia, że nie trzymasz tego dłużej w sobie, czujesz, że masz wsparcie. Zachowuj się jak normalny przyjaciel, nie nadskakuj! To nie znaczy, że masz być dla swojej niedoszłej sympatii niemiły/a, zachowuj się z klasą, tak jak na prawdziwego przyjaciela przystało. Jeżeli poprosi Cię o jakąś przysługę, którą będziesz w stanie spełnić, to pewnie, zrób to, ale jeżeli to wykracza poza zakres Twoich możliwości to daruj sobie... gdy nie dasz rady czegoś zrobić to nie ma co się nad tym gimnastykować.
To chyba wszystko jeżeli chodzi o friendzone z singlem, ale co jeśli Twój przyjaciel jest w związku?
Daruj sobie. Na 99% nic z tego nie będzie. Absolutnie nie próbuj rozwalać mu tego związku, pomyśl, że możesz komuś przez to zniszczyć życie. Jeśli jest z kimś innym to najprawdopodobniej nie myślał nawet o możliwości bycia z Tobą. Kiedy zależy Ci na tej przyjaźni rób to samo co w sytuacji odrzucenia, jednak gdy wiesz, że nie dasz rady się z tym człowiekiem "tylko przyjaźnić" to rozważ zerwanie z nim kontaktu. Po co masz trwać w relacji, która sprawia, że jesteś nieszczęśliwy/a?
Tyle ode mnie. Mam nadzieję, że pomogłam. Trzymam kciuki by wszystko poszło po Waszej myśli! Jeżeli spotkacie się z odrzuceniem to się nie załamujcie, takie rzeczy się zdarzają! Na pewno kiedyś (a może w bliższej przyszłości niż Wam się wydaje) spotkacie swoją drugą połówkę.
Na koniec jeszcze małe ogłoszenie. Usunęłam snapchata, stwierdziłam, że niepotrzebnie zajmuje mi miejsce na dysku, a praktycznie z niego nie korzystałam. Za to możecie śledzić mnie na moim instagramie, gdzie będę czasem coś wrzucać na instastory, a po za tym publikuję tam zdjęcia mojego autorstwa.
Miłej niedzieli, ściskam ♥

wtorek, 28 sierpnia 2018

Ciechocinek, Gdańsk, Chłapowo, Władysławowo, Rozewie, Chałupy, Hel

W lipcu razem z rodzicami wybrałam się z rodzicami na tygodniowe wczasy, które spędziliśmy tradycyjnie nad polskim morzem. Tym razem jednak nie siedzieliśmy tylko w jednej miejscowości, stąd mam dla Was o wieeele więcej zdjęć niż rok temu.
Cóż... zapraszam serdecznie na fotorelację ;)
Dzień 1, Ciechocinek
Widok z punktu widokowego z tężni w Ciechocinku na park, w oddali widać drugą tężnię.
Wspomniany wcześniej punkt widokowy oraz tężnia.
Park w Ciechocinku i miejscowe zwierzaczki ;)
A to kotek, który mieszka na tamtejszym polu campingowym.
Fontanna w parku przy tężni, wieczorem zmienia kolory :)
Dzień 2 i 3, Gdańsk

 Plaża w Gdańsku wieczorem.
Gdańsk, Stare Miasto.

Plaża w Gdańsku rano.
Dzień 3, Chłapowo (tutaj zatrzymaliśmy się już na stałe, czyli pozostałe 5 dni urlopu), Władysławowo
Widok z tarasu naszego pola campingowego.
Port morski we Władysławowie.
Dzień 4, Rozewie, Władysławowo


Latarnia Morska Rozewie i widok z niej.
Wieczorem wybraliśmy się na spacer po Władysławowie i ujrzeliśmy niecodzienny widok. Pewna mewa postanowiła sobie spocząć na dachu czyjegoś samochodu :D
Dzień 6, Chałupy
W sobotę wybraliśmy się na wycieczkę rowerową z Chłapowa do Chałup. Na zdjęciach uwieczniłam Zatokę Pucką.
Dzień 7 (ostatni), Hel

Ostatniego dnia pojechaliśmy pociągiem z Władysławowa na Hel. Na miejscu wybraliśmy się niedużym statkiem na godzinny rejs dookoła plaży i cyplu.
Fokarium, odwiedziliśmy je w porę pokazów i karmienia fok.
Pożegnanie z Helem i zarazem koniec fotorelacji ;)
Zanim skończę, mam jeszcze dwa ogłoszenia parafialne :p
Mam do sprzedania kilka książek i jedną mangę, które wystawiłam na olx.pl, jeżeli ktoś jest zainteresowany to wrzucam linki :
Manga "Dziewczyna znad morza" część 1 Inio Asano
"Dwanaście niedokończonych snów" Natasza Socha
"Jedna za wszystkie" Kathy Cano-Murillo
"Irena" Małgorzata Kalicińska, Basia Grabowska
Drugim ogłoszeniem jest to, że założyłam sklep z wykonywaną przeze mnie grafiką komputerową i fotografią, tutaj macie link do niego i szczegółów Sklep LovHam

Jako iż dopiero zaczynam swoją działalność to mam dla Was rabat :) Do końca września na kod rabatowy startham dostaniecie 30% rabatu od całości Waszego zamówienia w moim sklepiku :D
Jak Wam się podobała fotorelacja, odwiedziliście kiedyś te miejsca? Jak tam Wasze wakacje? Już powoli się kończą :( Byliście gdzieś na urlopie? Gdzie? Jak wrażenia? Zapraszam do sekcji komentarzy ;p