sobota, 23 września 2017

Wampirzyca z Wierzbowej Zatoczki (1) - Nastoletnia księżniczka

Witajcie gwiazdeczki w pracy blogereczki!
Taki żarcik na początek hehe
No i znowu muszę usprawiedliwić swoją długą nieobecność. Powiem tyle : Technikum okrada z czasu.
Też nad tym mocno ubolewam, ale będziemy musieli pogodzić się z tym, że nie zawsze posty będą pojawiały się regularnie. Chciałabym by było coś chociaż raz w tygodniu, ale nie wiem czy się to uda.
Dawno nie było Simsów, c'nie? Jeżeli liczyliście na kolejną część challengu 100 dzieci, to bardzo przepraszam, ale stwierdziłam, że ta seria na moim blogu nie ma racji bytu. Sami widzicie, że czasami potrafię nic nie napisać przez miesiąc, a w dodatku ta gra jest tylko jednym z tematów mojego bloga, więc posty jej poświęcone pojawiają się dosyć rzadko, a więc oznacza to tyle, że skończyłabym to wyzwanie za 10 lat, a gdzieś po 2 latach już by się to wszystkim znudziło.
Ale nie ma tragedii! Przychodzę do was z nową simową historią (znowu powtórka z rozrywki), która będzie opowiadać o... WAMPIRACH! Tak, w końcu spełniłam swoje marzenie i kupiłam zestaw, w którym był m.in pakiet z wampirami.
Zaciekawieni? To zaczynamy!
A oto nasza główna bohaterka Maxine Wolf i jej mentor oraz przyjaciel, Caleb. Maxine ma 17 lat i jest córką króla wampirów, Johna Wolf'a oraz jego żony, Isabell Wolf. Ma też starszego o rok brata, Matthew. Jako córce pary królewskiej przysługuje jej tytuł księżniczki i związane z nim przywileje. Wampiry rozproszone są po całym świecie, lecz najważniejsze wampirze osobistości (w tym rodzina królewska) zamieszkują Forgotten Hollow.
Związki wampirów i ludzi nie są mile widziane. Tym bardziej, że nastolatka, z którą Matthew się całuje jest karmicielką jego siostry. Karmiciele to ludzie, którzy w zamian za utrzymanie oddają swoją plazmę wampirom. Gdy zostają karmicielami są traktowani jak niewolnicy. Karmiciele są oznaką luksusu. Tylko rodzinę królewską stać na to by każdy jej członek posiadał prywatnego karmiciela. Pomimo tych różnic Matthew i Angelika zakochali się w sobie.
Max nakryła ich na gorącym uczynku. Obiecała dochować tajemnicy.
Dla zabawy wywołała halucynacje u karmiciela swojego brata.

John pije plazmę swojego karmiciela.
A tutaj taki bagol wstrętny się zrobił :(
Maxine zaprzyjaźniła się z Angeliką, więc postanowiła oszczędzić jej utraty przytomności.
Księżniczka odkryła w sobie talent do grania na organach. Akurat wtedy Dwór Królewski odwiedził Caleb.
Nie udało się jej zbyt długo trwać w swoim postanowieniu, lecz żeby za szybko nie stać się znowu głodną, musiała postępować jak na podłego wampira przystało.
Wybrała się w odwiedziny do hrabiego Vlada i odkryła, że jest obłąkany, ponieważ zamieszkał w domu pełnym czosnku!
Caleb zaprosił Maxine na imprezę w Windenburskiej dyskotece.
Dziewczyna po raz pierwszy znajduje się wśród "normalnych" ludzi.
Postanowili posiedzieć przy drinku.
Patrzcie kto przylazł :D Tak, gra toczy się na tym zapisie, gdzie jest Rosalie. Nie martwcie się o nią, zamieszkała razem z Zackiem i swoimi dziećmi w jego domu. Po przeprowadzce urodziła trzecie dziecko.

Jest Rosalie to i Nina przyszła xD Jest wściekła. Może myśli, że Maxine zgapiła od niej fryzurę?
Czasami bywa tak, że nie można liczyć na karmicieli, więc trzeba pójść do gosposi...
Isabell również odkrywa w sobie muzyczny talent.
Candy zaprosiła Max na babski wieczór w barze.
Mam taką teorię : Nina śledzi Maxine xD
Ruda zamówiła drinki dla grupy, lecz swojego nie otrzymała...
...ponieważ ten facet jej go zajumał. W zemście wywoła u niego halucynacje. Niewtajemniczeni śmiertelnicy myśleli, że zwariował.
Koniec części pierwszej! Jak wam się podobało? Koniecznie dajcie znać!

niedziela, 27 sierpnia 2017

Ustronie Morskie

Dzień dobry! Nie napisałam nic tutaj od jakichś... dwóch tygodni? Bardzo was za to przepraszam. Pierwszy tydzień pozwólcie mi usprawiedliwić mi tym, że byłam na wyjeździe w mieście, o którym dzisiaj napiszę czyli Ustroniu Morskim. Drugi tydzień... no cóż... chyba musiałam się trochę poukładać i zmotywować. W każdym razie już jestem i mam zamiar zdać wam foto-relację (udało mi się zrobić tylko niecałe 10 zdjęć) z mojego pobytu w Ustroniu. Zanim zacznę to tak tylko wspomnę, że jest już pierwszy rozdział mojego opowiadania, jak ktoś zechciałby przeczytać to zapraszam TUTAJ
W Ustroniu Morskim (również w ogóle nad morzem) ja i moi rodzice nie byliśmy przez ok. 10 lat. Tak do 7 roku życia pamiętam, że co roku jeździliśmy nad Bałtyk, a najczęściej właśnie do Ustronia Morskiego. Bardzo dużo przez ten czas się zmieniło w tej miejscowości. Te zmiany są w większości pozytywne ;) W tym roku pogoda nam dopisała. Było głównie ciepło, w niektóre dni wręcz upalnie, tylko dwa dni były deszczowe, a któregoś dnia w nocy była burza. Morze również się różnie zachowywało. Zazwyczaj było, że tak to nazwę "umiarkowane", czyli były fale i były "normalnej" jak na Bałtyk wielkości. Pewnego dnia (właśnie z tego dnia pochodzi to zdjęcie) fale były (oczywiście jak na standardy naszego pięknego kraju) ogromne. Był też taki dzień, że praktycznie nie było fal - morze wyglądało jak jezioro. Ucieszyłam się, ponieważ miałam nadzieję na prawdziwe pływanie - nic z tego. Była dosyć ciepła woda i przez to (dosłownie co metr) pojawiała się w wodzie jakaś meduza i tak się ich wystraszyłam, że za dużo sobie nie popływałam.
Widok na wodę z małego mola, które znajduje się w Ustroniu Morskim.
Prawie co wieczór chodziliśmy na spacery po mieście, ale także przychodziliśmy na chwilę popatrzeć na morze. O ile się nie mylę to podczas pierwszego bądź drugiego dnia udało mi się zrobić takie zdjęcie.
Zachód słońca. To zdjęcie akurat zrobiłam jakoś pod koniec naszych wczasów.
Chociaż to zdjęcie zrobiłam bardziej dla siebie by zapisać numery telefonów, które mogłyby mi pomóc gdybym znalazła fokę lub morświna to postanowiłam je także tu opublikować dla apelu... Raczej spotkanie foki czy morświna na bałtyckiej plaży nie jest codziennością, ale mimo to uważam, że każdy powinien wiedzieć jak się w takiej sytuacji zachować. Jeżeli nie wiecie to kliknijcie sobie na to zdjęcie i przeczytajcie, na tej tablicy jest wszystko wyjaśnione. Jeśli nie da się tego odczytać (za co z góry przepraszam) to zapiszcie sobie chociaż podane numery telefonów.
To jest jedna z tych rzeczy, których nie było w Ustroniu dziesięć lat temu - lunapark. Nie jest może ogromny, ale mają tam atrakcje jakie spotyka się w takich wesołych miasteczkach z prawdziwego zdarzenia. Jak widzicie moją diabelski młyn, dosyć potężną kolejkę górską i wiele innych rzeczy do których bym nie wsiadła. Chociaż chciałam się pokręcić w diabelskim młynie, bo nigdy w takim nie byłam to mi i mojemu tacie się to nie udało, bo jakoś tak wyszło, że zwlekaliśmy z tym i zwlekaliśmy...
Pojechaliśmy z naszą przyczepą campingową. Na wycieraczce w środku, jak widzicie zrobiła się taka tęcza, więc postanowiłam ją sfotografować.
Jakbym mogła wrócić z nad morza bez drobnych modyfikacji mojego ciała? Zrobiłam jednego warkoczyka w takich właśnie kolorach.
Oto druga modyfikacja. Tatuaż z henny, jednak on okazał się rozczarowaniem. Pomijam już kwestię tego, że dziewczyna która mi go zrobiła nie namalowała go do końca tak jak był we wzorniku, ani to, że moja mama niechcący rozmazała jego część. Obiecano mi, że będzie trzymał się dwa tygodnie. Minął tydzień, a jego praktycznie nie było. W takim stanie jak widzicie na załączonym obrazku trzymał się 3 dni. Potem kawałek po kawałku zaczął znikać. Jeżeli chcielibyście pobawić się w robienie hennowych tatuaży to bardziej wam się opłaci kupić na Allegro zestaw do ich robienia, niż robić je u kogoś nad morzem.
To na tyle. Byliście nad polskim morzem? Często tam przebywacie? Byliście w Ustroniu Morskim? Też się czymś rozczarowaliście, jak ja tym tatuażem? Zachęcam do pozostawienia po sobie śladu w postaci komentarza!

sobota, 5 sierpnia 2017

Historia mojego projektu edukacyjnego + wyniki rozdania

W końcu, gdy raz na zawsze opuściłam mury gimnazjum, mogę opowiedzieć wam tę historię z życia wziętą jaką jest... mój projekt edukacyjny.
Zanim przejdę do szczegółów mojego projektu, wyjaśnię czym właściwie jest tzw. projekt edukacyjny, bo nie każdy pewnie to wie. Żeby ukończyć gimnazjum trzeba zaliczyć właśnie takie coś. Nie wiem jak w innych szkołach, ale w mojej zawsze odbywało się to w drugiej klasie gimnazjum. Każdy nauczyciel przygotowuje temat, który jest związany z jego przedmiotem. Każdy uczeń drugiej klasy musiał sobie wybrać jeden temat i zapisać się u danego nauczyciela, jeżeli oczywiście były jeszcze wolne miejsca. Osoby, które zapisały się do tego samego projektu zwane są grupą projektową. Jedna grupa projektowa miała jakiś tam limit osób, który chyba ustalał nauczyciel, np. w mojej grupie limit wynosił 5 osób, nie pamiętam czy w innych grupach było tak samo. W każdym razie trzeba było się spieszyć by załapać się do interesującego nas projektu. Zapisy trwały właściwie już od września i być może były jeszcze w październiku.
I co dalej po zapisaniu? Cóż to zależy od nauczyciela i projektu. Często było tak, że prace nad projektem rozpoczynało się w drugim semestrze. Nauczyciel razem z grupą ustalał formę projektu lub też ją narzucał, a formą mogło być naprawdę wszystko : prezentacja, przedstawienie, pokaz mody, wystawa etc. Ale schemat w każdej grupie projektowej wygląda tak samo :
zapisy > praca nad projektem z grupą > prezentacja projektu na forum > oceny > święty spokój ;)
Temat projektu zostaje wpisany na świadectwo ukończenia gimnazjum. Słyszałam, że niby oceny też, ale u mnie na świadectwie znalazłam tylko temat projektu. Legenda głosi, że każdy musi zaprezentować przed większą publicznością swój projekt bo jak nie to nie zda do trzeciej klasy/nie ukończy gimnazjum.
Pora opowiedzieć wam jak to wyglądało u mnie bo... niezupełnie wyglądało to jak na tym pięknym schemacie.
Zapisałam się na projekt edukacyjny z informatyki, skuszona obietnicą mojej nauczycielki, która powiedziała, że każdy zrobi po 4 gify w Gimpie i koniec projektu. Gdy ja i inne 4 osoby z mojej klasy się zapisały, okazało się, że był to tylko żart, a tytuł projektu odzwierciedlał to co rzeczywiście robiliśmy, czyli "Robimy program w Scratchu". Na początku wyjaśniła nam tylko tyle, że będziemy robić grę. Trochę się przeraziłam bo wyobraziłam sobie, że nie wiadomo co tam trudnego będziemy tworzyć, a z drugiej strony byłam podekscytowana bo zawsze marzyłam o zrobieniu własnej gry komputerowej.
Właściwie niedługo po tej rozmowie rozpoczęły się spotkania naszej grupie (a właściwie to niecałej grupy, bo dwóch chłopaków zaczęło się angażować dopiero w kolejnym roku). Okazało się, że praca w Scratchu to właściwie nic trudnego bo musiałyśmy odwzorowywać to co było w książce, którą dała nam nasza pani. W sumie mieliśmy stworzyć 3 animacje + jedną dodatkową, którą sami musieliśmy sobie znaleźć bądź też wymyślić. Dodam, że nie tworzyliśmy tego razem, tylko to było na zasadzie "każdy sobie rzepkę skrobie". Te spotkania odbywały się praktycznie codziennie przed lekcjami. Przyznam wam się szczerze, że chodziłam na nie w kratkę, bo albo o nich zapominałam albo sobie odpuszczałam, bo za opuszczanie tych spotkań nie ponosiło się żadnych konsekwencji. Wkrótce się okazało, że opuszczanie tych zajęć nie było dobrą decyzją bo miałam zaległości. Miałam zrobioną tylko jedną animację. Resztę nadrabiałam w domu. Gdy już jak mi się wydawało, że mam to skończone, okazało się, że nie do końca, ponieważ w jednym zadaniu nie zrobiłam rysunku, tylko poukładałam skrypty.
Przyszedł ten dzień sądu ostatecznego, czyli była informatyka, był maj lub czerwiec i każdy z naszej grupy miał zaprezentować co zrobił (no może oprócz dwóch dziewczyn, które wtedy nie były obecne). No i spanikowałam bo niby coś tam miałam, ale nie dało się tego zaprezentować. Nasza pani była bardzo wyrozumiała, więc pozwoliła mi to dopracować i pokazać klasie w przyszłym tygodniu. Tym razem naprawdę się postarałam i siedziałam z tym do późna, ale wszystko się udało. Gdy przyszłam kolejnego dnia do szkoły, koleżanka powiedziała mi, że pani od informatyki jej powiedziała, że jedzie na wycieczkę, a następnie do końca roku szkolnego nie będzie jej już w szkole, więc ja, ona i jeszcze jedna dziewczyna będziemy zaliczać projekt w trzeciej klasie. Byłam dosyć zdziwiona, ale ucieszyłam się, że przynajmniej mam już wszystko zrobione.
Przyszedł kolejny rok szkolny. Po pierwszej lekcji informatyki zapytałam się nauczycielki, kiedy mogę zaprezentować projekt. Ona powiedziała, że gdzieś za cztery lekcje bo wtedy będziemy robić coś w Scratchu.
Wszystkie prace, które robiliśmy na informatyce (także te z projektu) musieliśmy wysyłać na taką stronkę, która nazywa się "Fronter", możecie kojarzyć bo wiele szkół z tego korzysta. Pewnego dnia weszłam na frontera i skapnęłam się, że moich plików ze Scratcha tu nie ma. Nie pomyślałam o tym, że wraz z nowym rokiem szkolnym aktualizuje się wszystkie sale, tak więc nie dziwota, że w folderze "3B Informatyka", nie znalazłam tego co bym znalazła w "2B Informatyka", bo wraz z aktualizacją tych folderów zostały usunięte wszystkie wysłane przez nas pliki. Fronter był jedynym miejscem gdzie zapisałam wszystkie animacje z projektu, a więc się załamałam. W trzeciej klasie było dużo nauki, więc nie miałam kiedy zrobić tego wszystkiego z powrotem. Zresztą byłam bardzo tym zniechęcona i nie chciało mi się powtarzać wszystkiego od nowa. Koniec końców zajęłam się tym w maju tego roku. W czerwcu miałam już wszystko przygotowane i zapytałam się pani czy w przyszłym tygodniu mogę zaprezentować mój projekt. Zgodziła się. Na następnej lekcji było trochę zamieszania bo logowaliśmy się do szkół średnich. Zapytałam się jej co z tym projektem i nasza rozmowa wyglądałam mniej więcej tak :
Nauczycielka : A to jest taki projekt na dodatkową ocenę, prawda?
Ja : Nie, to jest projekt edukacyjny.
Nauczycielka : Projekt edukacyjny?
Ja : *tłumaczę się, dlaczego nie przedstawiałam go w drugiej klasie*
Nauczycielka : Dziwne... wydawało mi się, że ja ci ten projekt zaliczyłam w tamtym roku.
I tutaj w sumie kończy się ta pokręcona historia. Przez całą trzecią klasę stresowałam się tym projektem, a na końcu okazało się, że on był już dawno zaliczony...
Do tej pory nie wiem jaką ocenę dostałam za niego, bo jak wspominałam na świadectwie mam tylko wpisany jego temat.
Koniec już tej dosyć długiej anegdotki, pora przejść do wyników rozdania.
Wygrywa los 39, a to oznacza, że zwycięzcą jest...

Klaudia M! Gratuluję! Od razu po napisaniu tej notki skontaktuję się z Tobą.
W niedalekiej przyszłości spodziewajcie się jeszcze co najmniej jednego rozdania ;)
Też robiliście projekty edukacyjne? Mieliście jakieś wpadki z życia szkolnego? Koniecznie się tym podzielcie w komentarzu!

piątek, 28 lipca 2017

Ptaszkow, Kundel i Rasowiec

Cześć gwiazdeczki! Dzisiaj przychodzę do was z nietypowym postem, ponieważ mam zamiar zaprezentować w nim moją literacką twórczość.
Na początek - rzecz, o której niektórzy z was już pewnie wiedzą. Założyłam bloga z opowiadaniem. Bardzo długo zbierałam się by to zrobić. W tamtym roku wymyśliłam fabułę, a w czerwcu tego roku zaczęłam pisać. Dopiero wczoraj opublikowałam prolog. Powieść nazwałam "Ptaszkow".
Oto opis :
Klementyna właśnie ukończyła 13 lat i wybiera się do gimnazjum. Pewnego dnia na jej drodze staje tajemnicza "różowowłosa". Kim tak naprawdę są dla siebie na pozór nic nie mające ze sobą dziewczyny? Dlaczego Diana zaginęła? Dlaczego Klementyna nigdy nie poznała swojego ojca? Jakie są inne sekrety jej rodziny? 
Od razu zaznaczam, że to opowiadanie nie ma nic wspólnego z The Sims 4. Tej gry użyłam tylko i wyłącznie po to by stworzyć postacie, które mogą godnie reprezentować bohaterki z okładki.
Serdecznie zapraszam wszystkich ciekawych do śledzenia tej historii na : https://ptaszkow.blogspot.com/
Ale to nie koniec moich wypocin. Mam jeszcze dwa wiersze (zaskoczyłam sama siebie tym, że je napisałam), które powstały mniej więcej tydzień temu. Tak się akurat złożyło, że o czymś rozmyślałam i w taki oto artystyczny sposób postanowiła przelać swoje myśli na papier.
Oto i moje "dzieła" :
Kundel
Dlaczego?
Żyję wśród takich ludzi, niektórzy są moją rodziną.
Dlaczego?
W sterylizacji widzą problem, ale nie widzą problemu by zabijać całe mioty.
Dlaczego?
Czasem dla kaprysu zostawiają jednego, a resztę pozbawiają życia.
Dlaczego?
Zamiast się wysilić i poszukać im domu, wolą pozbawić szansy na życie już na starcie.
Dlaczego?
Czy to lenistwo?
Czy to brak empatii?
A może przekonanie, że kundel to nie człowiek, więc można z nim zrobić cokolwiek.

Rasowiec
Kupił Janusz suczkę bez rodowodu.
Rasowca!
Swoimi kilkoma setkami wsparł zbrodniarzy.
By mieć rasowca!
Teraz suczka dorosła, więc Janusz dopuści do niej psa sąsiada.
Rasowca!
Teraz ma szczeniaki, które sprzeda na targu z żywym towarem.
Bo ludzie lubią rasowce!
Gdy już raz zarobił na tym biznesie okrutnym, czeka na kolejną ruję.
By mieć małe rasowce... nie, chodzi mu o pieniądze!
Jego suczka po kilku latach zdycha, przytłoczona ciężarem macierzyństwa, 
A Janusz zagląda do internetu.
Interesują go tanie rasowce!
Chcesz rasowca?
Wolisz z rodowodem czy bez?
Bez?
Wiedz, że Janusz kupił za Twoje pieniądze nowy telewizor.
A co z jego rasowcem?
Siedzi zabiedzony w piwnicy.

Jak widzicie moje wiersze są o takiej, że tak to nazwę "psiej patologii", czyli o tym jak duża część społeczeństwa (przynajmniej polskiego) traktuje swoje pupile. W jednym poruszam problem braku szacunku dla własnego zwierzęcia (o sterylizacjach i kastracjach nawet nie wspominam), a w drugim pseudohodowli. Te wiersze może nie są piękną poezją, ale są krzykiem obrońcy zwierząt, który zmusza pewnych ludzi do refleksji. W obu wierszach posłużyłam się przykładem psów, ale ważne dla mnie jest tak samo dobro innych zwierząt domowych. Kiedyś jeszcze poświęcę tym tematom osobną notkę, a teraz jedynie przedstawiłam wam moje refleksje w takiej postaci.
Przeczytaliście prolog "Ptaszkow"? Koniecznie napiszcie na moim drugim blogu w komentarzu co sądzicie.
Co myślicie o moich wierszach? Też jesteście przeciwni temu o czym w nich opowiadam? Koniecznie podzielcie się swoją opinią!

piątek, 14 lipca 2017

Moja pielęgnacja cery trądzikowej

Witajcie kochani! Jako, że niedawno rozwodziłam się nad tym jak powinna wyglądać pielęgnacja twarzy, postanowiłam pokazać wam z jakich produktów ja korzystam. Jako, że niestety póki co jestem posiadaczką cery trądzikowej do takiej też głównie przeznaczone są moje kosmetyki.
Jeżeli nie czytaliście notki, w której opisałam jak powinna wyglądać pielęgnacja twarzy to zapraszam TUTAJ
Jak wiadomo oczyszczanie skóry to podstawa. Ja od jakiegoś czasu używam tej oto antybakteryjnej pianki myjącej z Barwy Siarkowej. Dobrze myje i nie podrażnia. Kosmetyki z firmy Barwa można kupować z czystym sumieniem, ponieważ są cruelty-free (nietestowane na zwierzętach). Jeżeli nie wiecie czym jest testowanie na zwierzętach i jak wygląda to proponuję przeczytać mój post, w którym to wyjaśniam TUTAJ
Kolejna rzecz, czyli tonik. Jak widzicie używam toniku antybakteryjnego z Ziaji. Ma takie same plusy jak poprzedni produkt : dobrze się sprawdza, cruelty-free i niedrogi.
Pora na krem nawilżający. Tak samo jak pianka myjąca jest z Barwy Siarkowej. Dobrze nawilża, szybko się wchłania i nie czuć go na twarzy. Reszty plusów Barwy chyba nie muszę wymieniać ;)
Charmine Rose Aza Ultra Care Cream, czyli krem z kwasem azelainowym, przeznaczonym dla osób mających problem z trądzikiem, używam go jako kremu na noc. Jest to najlepszy preparat zwalczający pryszcze, jakikolwiek miałam. W dużej mierze dzięki niemu bardzo poprawił się stan mojej cery. Gdy posmaruje się nim twarz, efekty widać już na drugi dzień. Wszelkie krosty po kilku dniach całkowicie znikają, po za tym krem pozbawił mnie też wielu blizn potrądzikowych. Jeżeli chodzi o kwestię testowania na zwierzętach to tu pojawia się problem, ponieważ nie wiadomo jakie jest stanowisko producenta w tej kwestii. Nigdzie w internecie nie można znaleźć rzetelnych informacji co do tej firmy.
I ostatnia moja rzecz, czyli peeling Pharmaceris T, Puri-Sebopeel. Wykonuję go dwa razy w miesiącu. Skutecznie pomaga w walce z pryszczami, a skóra po nim jest super wygładzona. Niestety, ale kosmetyk ten nie jest cruelty-free, więc nie kupię go gdy mi się skończy, ale wam oczywiście pozostawiam wybór.
Lista moich specyfików do cery trądzikowej dobiegła końca. Dajcie znać jakich wy używacie do pielęgnacji swojej twarzy i czy używaliście, którychś z powyższych. Miłego weekendu! :)

poniedziałek, 3 lipca 2017

Rozdanie : Wygraj wybraną przez siebie książkę! #2

Jestem geniuszem! W ten weekend, który właśnie minął chciałam napisać ostatni post w tym roku z serii "Czerwiec dla nastolatek". I co? Psińco! Skapnęłam się, że już lipiec xD
Chociaż w tym roku ta seria słabo wyszła, to pocieszam was rozdaniem, już drugim zorganizowanym z okazji "Czerwca dla nastolatek". Tak jak w ostatnim rozdaniu zwycięzca wygrywa wybraną przez siebie książkę i krem. Powieści było przeczytane przeze mnie tylko raz i są jak nowe.
Książki możliwe do wygrania :
- "Księżniczka i żebraczka" - Kate Brian
- "Ucieczka" - Ewa Sitarek
Zwycięzca dostanie także próbkę kremu AA laser white krem na dzień.
Regulamin :
1. Rozdanie trwa od 03.07.2017 do 03.08.2017
2. Aby wziąć udział w zabawie należy być publicznym obserwatorem bloga (1 los), ale spełniając dodatkowe warunki można otrzymać więcej losów. Łącznie można zdobyć ich 7.
3. Jedna osoba, która zostanie przeze mnie wylosowana otrzyma wybraną przez siebie książkę.
4. Koszty przesyłki pokrywam ja.
5. Przesyłka wyłącznie na terenie Polski.
6. Osoba, która zaobserwuje bloga wyłącznie na czas rozdania, zostanie wpisana na "Czarną listę", co oznacza, że nie będzie mogła brać udziału w następnych rozdaniach i konkursach na moim blogu.
7. Zwycięzca ma 7 dni na podanie adresu do wysyłki, jeżeli tego nie zrobi odbędzie się kolejne losowanie.
8. Rozdanie nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29.07.1992 r. o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4 poz. 27 z późniejszymi zmianami).
9. Udział w zabawie jest równoznaczny z akceptacją regulaminu.
10. Wyniki ogłoszę w nowym poście po zakończeniu rozdania.
Sposoby na dodatkowe losy :
- polub mój fanpage na facebook'u LINK (+1 los)
- dodaj podlinkowany baner rozdania (początek posta) na swoim blogu/stronie (+1 los)
- zaobserwuj mnie na instagramie LINK (+1 los)
- zaobserwuj mnie na snapchacie : hamsterciara (+1 los)
Jeżeli jesteś obserwatorem sprzed rozdania otrzymasz dodatkowo dwa losy :)
Wzór zgłoszenia (należy wkleić do komentarza pod tym postem i wypełnić) :
Obserwuję blog jako :
Wybieram książkę : (można wybrać tylko jeden tytuł)
Lubię fanpage : TAK/NIE (nazwa)
Baner : TAK/NIE (link)
Obserwuję na instagramie : TAK/NIE (nazwa)
Obserwuję na snapchacie : TAK/NIE (nazwa)
Jestem obserwatorem sprzed rozdania : TAK/NIE
E-mail :
Powodzenia! :)

niedziela, 25 czerwca 2017

Brand Sabbath - spis i wyszukiwarka influencerów!

Hej! Dzisiaj chciałabym opowiedzieć wam o pewnej stronie internetowej, o której powinien wiedzieć każdy bloger, czyli brandsabbath.com

Na tym portalu mam konto właściwie od samego jego początku, dlatego uważam, że jest godny polecenia. Tę stronę nazwałabym takim "blogowym facebookiem". Można tutaj poznać wielu innych blogerów i youtuberów, obserwować ich, przeglądać ich profile, a nawet z nimi pisać! Sami na swoim profilu możemy dodać informacje o sobie, zdjęcie profilowe, linki do social mediów oraz kategorie, do których możemy zaliczyć naszą twórczość. Po za tym możemy dodawać posty oraz zdjęcia, a wszystkie nowe posty trafiają na "strumień główny", czyli innymi słowy główną stronę, dzięki temu możemy promować nasze blogi czy też kanały na YouTube.
Na Brand Sabbath możemy znaleźć też tzw. Akademię, czyli miejsce, gdzie umieszczane są porady dotyczące prowadzenia instagrama, bloga i youtuba.
Najciekawszą opcją na tym portalu chyba jest... zarabianie. W zakładce "zlecenia" umieszczane są różne kampanie. Możemy wybrać sobie dowolny rodzaj kampanii (wizerunkową lub linkową), dowolną ofertą, a najlepsze jest to, że można brać udział w nieograniczonej liczbie kampanii jednocześnie!
Strona ta została założona zaledwie kilka miesięcy temu, więc stale się rozwija, a my, użytkownicy możemy na luzie przedstawiać swoje propozycje adminom i możemy liczyć, że zostaną rozważone :)
Korzystanie z serwisu jest w pełni darmowe.
Co tu jeszcze mówić? Załóżcie konto i sami się przekonajcie ;)
Aby to zrobić KLIKNIJ TUTAJ
Znacie ten serwis? Co sądzicie o takich portalach?

niedziela, 18 czerwca 2017

Czerwiec dla nastolatek (2) - Pielęgnacja twarzy + wyniki rozdania

Cześć! Dzisiaj poruszę temat, o którym miałam napisać już rok temu, ale mi się nie udało. A rozchodzi się o pielęgnację twarzy. Piszę ten post z myślą o dziewczynach w nastoletnim wieku, które dopiero zaczynają przygody z tymi wszystkimi kremami, maseczkami, tonikami itd. Od czego zacząć? Od kiedy zacząć? Jak się w tym wszystkim połapać? Postaram się odpowiedzieć na te pytania.
Może zacznijmy od tego, że zachowanie dobrej pielęgnacji twarzy jest bardzo ważne. Dużo dziewczyn, które dopiero wkraczają w okres dorastania, niestety o tym nie myśli. Wiem z doświadczenia, że chętniej sięgają po kosmetyki do makijażu niż po te przeznaczone do pielęgnacji twarzy. Nie mówię, że robienie make-up'u jest złe, jednak odpowiednia pielęgnacja powinna stać na pierwszym miejscu jeżeli chodzi o naszą cerę.
Dlaczego jest taka ważna? Ponieważ skóra na twarzy musi być regularnie oczyszczana, tonizowana, nawilżana i złuszczana. Inaczej mogą pojawić się takie problemy jak : trądzik, zaskórniki, przesuszenia, przetłuszczenia, podrażnienia itp.
A więc od czego w ogóle i kiedy zacząć?
Ja swoją pielęgnację twarzy "na poważnie" zaczęłam w wieku 13 lat i uważam, że to jest najwyższy czas, kiedy powinno się to rozpocząć. Myślę, że taki odpowiedni wiek, kiedy mała kobietka powinna zacząć dbać o cerę to 11-13 lat. Oczywiście muszą być to kosmetyki dobrane indywidualnie do jej rodzaju cery!
Ja zaczęłam swoją pielęgnację twarzy od wizyty u kosmetyczki i uważam, że jest to bardzo dobre rozwiązanie w przypadku młodej dziewczyny. Ważne jest by znaleźć dobrą kosmetyczkę, która oprócz tego, że wykona potrzebne zabiegi na twarzy to doradzi, jakie kosmetyki powinna używać dana osoba. Tak było w moim przypadku. Pani kosmetolog wskazała, które konkretnie kremy i inne cuda mam stosować i jak często. Naprawdę warto wybrać się choćby na konsultację (która zazwyczaj jest darmowa) do znającej się na rzeczy kosmetolog, wtedy ona określi jaki rodzaj cery posiadacie i tak jak już wcześniej pisałam, powie, które kosmetyki, jak i kiedy.
Jeżeli jednak nie mamy takiej możliwości to możemy poprosić o pomoc mamę, babcię, ciocię, jakąkolwiek bliską nam kobietę, która ma trochę doświadczenia i może stwierdzić jaki rodzaj skóry posiadamy. Jeżeli jednak dalej macie problem z jego określeniem to spróbujcie metody, o której opowiada Agnieszka Grzelak w swoim filmiku :
Gdy już wiecie do jakiej skóry kosmetyków potrzebujecie, to należy przejść do tego co macie zamiar zakupić. A więc warto zadać sobie pytanie : Co ja muszę tak właściwie z tą twarzą zrobić?
Nie martwcie się, odpowiem za was :)
1. Oczyszczanie
Produkty do oczyszczania twarzy, które znajdziecie na rynku : żele do mycia twarzy, pianki, płyny micelarne, olejki, mleczka. To od potrzeb waszej skóry i waszych upodobań zależy, który z tych produktów wybierzecie. U mnie np. nie sprawdza się płyn micelarny, a za to jest dla mnie świetny żel bądź pianka. Oczyszczanie twarzy powinno się wykonywać dwa razy dziennie - rano i wieczorem.
2. Tonizowanie
Do tonizowania skóry na twarzy służy oczywiście tonik. Wykonujemy je zaraz po oczyszczaniu.
3. Nawilżanie
Do nawilżania służą różnego rodzaju kremy nawilżające i emulsje. Taki krem bądź emulsję nakładamy na naszą facjatę w zależności od jego przeznaczenia - na dzień lub na noc, ja swój krem nawilżający nakładam na dzień i uważam, że to jest dobry sposób. Krem nakładamy zaraz po tonizowaniu.
4. Złuszczanie
W tym przypadku od tego co będziemy używać, zależy jak często potrzebujemy tego złuszczania. Jeżeli nie macie żadnych problemów ze skórą to myślę, że wykonanie peelingu raz na dwa lub jeden tydzień powinno wam wystarczyć. Jeżeli macie cerę naczynkową/wrażliwą używajcie peelingu enzymatycznego, który nie powinien was podrażniać. Jeśli nie musicie się martwić o podrażnienia to możecie używać peelingu z drobinkami :) Gdy jednak posiadacie jakieś problemy skórne, które wymagają większego złuszczania np. trądzik, dodatkowo stosujcie krem złuszczający (najlepiej na noc, jeżeli na dzień stosujecie ten nawilżający).
Punkty, które wymieniłam to podstawowe kroki odpowiedniej pielęgnacji. Ponadto oczywiście możecie stosować jakieś maseczki, inne kremy przygotowane z myślą o waszym typie cery itd.
Mam nadzieję, że udało mi się wam pomóc :)
Ciekawość pewnie was zżera, czas przejść do wyników rozdania!
Zwycięski los to...........................................
A to oznacza, że zwycięzca to.....................................
Sylwia Orzechowska! Gratulacje! Zaraz skontaktuję się z Tobą w sprawie przesyłki.
Dziękuję wszystkim za udział w zabawie, nie martwcie się, bo niedługo znowu pojawi się kolejne rozdanie z tego cyklu, więc będzie kolejna szansa na wygraną :D
Piszcie jak wygląda wasza pielęgnacja twarzy ;) Do napisania!

poniedziałek, 5 czerwca 2017

Czerwiec dla nastolatek (1) - Stylizacja na upały

Siemano, gwiazdeczki (nikt nie protestował, żebym tak was nazywała, więc uważam to za pozwolenie :p)! W końcu przyszedł czas bym rozpoczęła na blogu moją coroczną serię dedykowaną głównie nastolatkom, ale nie obrażę się, jeżeli te posty będą czytały też trochę starsze osoby ;) Jeżeli nie jesteście wtajemniczeni o co tu chodzi to zapraszam TUTAJ
Wiem, że pisałam, że ta seria będzie się odbywała co roku w kwietniu, ale w tym roku wyjątkowo odbędzie się w czerwcu (egzaminy i inne problemy techniczne). Nie przedłużając, zaczynajmy!
Wakacje zbliżają się wielkimi krokami, a upały już od jakiegoś czasu dają nam o sobie znać, dlatego postanowiłam przygotować dla was, dziewczyny, stylizację, dzięki, której będzie wam chociaż trochę lżej.
Bluzka - New Yorker
Szorty - Cropp
Sandały - Deichmann
Od razu zaznaczam, że nie jest to post sponsorowany. Specjalnie wybieram ubrania z popularnych sieciówek, byście wiedziały co gdzie można znaleźć. I nie myślcie ten post służy do tego by "zmusić" was do kupienia akurat tych rzeczy. Bardziej chciałam by ta stylizacja była w pewnym sensie inspiracją dla moich czytelniczek :)
Zacznę od t-shirtu. Ma fajny krój i śliczny nadruk oraz oczywiście jest z krótkim rękawkiem, czyli jak najbardziej nadaje się na ciepłe dni. Szorty - idealne spodnie na upały, tego chyba nie muszę tłumaczyć. Są jeansowe i posiadają "dziury". Nie wiem jak wy, ale ja uwielbiam dziurawe jeansy! Ostatnią rzeczą są sandały. Buty tego typu nazwałabym obuwniczym symbolem lata. Te są przepiękne! Dzięki temu, że są białe świetnie komponują się z bluzką, ale ich największym atutem są "świecidełka". Bardzo podobają mi się sandały z tego typu ozdobami.
Taki outfit możemy założyć wybierając się do szkoły w gorące dni, ale przede wszystkim taki strój jest jak najbardziej nada się na wakacje.
Jak podoba wam się ta stylizacja? Ubrałybyście się tak?
Przypominam o rozdaniu, które trwa do 16 czerwca! Zapraszam do udziału, jeszcze macie ponad tydzień czasu by się zgłosić. ROZDANIE

sobota, 27 maja 2017

I co z tym przekłuciem? cz.2 - Komu dać się przekłuć?

Witajcie gwiazdeczki! Zaskoczeni nowym powitaniem? xD Postanowiłam, że fajnie byłoby jakoś nazwać moich czytelników, pomyślałam o mianie "gwiazdeczek". Co o tym sądzicie? Chcecie bym was tak nazywała? Dajcie mi znać w komentarzach.
A dzisiaj pora na kolejną część mini-serii "I co z tym przekłuciem?", jeżeli nie czytaliście pierwszej to serdecznie zapraszam TUTAJ
Dzisiaj odpowiem na pytanie, które znajduje się w tytule, czyli komu mamy się dać przekłuć, skoro już wiemy, żeby lepiej nie iść z tym do kosmetyczki? Osoba u której możemy to zrobić to tzw. piercer. Ale pewnie domyślacie się, że piercer piercerowi nie równy, więc nie możemy iść do byle jakiego "fachowca" nic o nim nie wiedząc. A więc jak znaleźć odpowiednią osobę?
Zacznijmy od tego, że piercerzy zazwyczaj pracują w studiach piercingu, często spotykane są również tzw. salony "piercing&tattoo", czyli piecingu i tatuaży. Z zawodem piercera w Polsce jest tak, że właściwie nie trzeba mieć żadnej szkoły by nim zostać. Wystarczy jedynie kilkudniowe szkolenie u innego piercera i o ile się nie mylę to po takim szkoleniu dostaje się certyfikat. Są też "samouki", czyli osoby, które same nauczyły się robić kolczyki czy to przez filmiki w internecie czy też poprzez testowanie tego na sobie lub innych... Jednak szczerze mówiąc bałabym się iść do takiego samouka, ale to będzie wasza decyzja do kogo się udacie. Ważne, żeby piercer przestrzegał reguł, o których powiem za chwilę.
Załóżmy, że szukacie dobrego studia. Ważne jest to, żebyście określili w jakim mieście szukacie takiej usługi. Studia piercingu na pewno znajdziecie w takich dużych miastach jak np. Wrocław, Warszawa, Poznań itd. Najprościej jest je wyszukać przez internet :) Gdy już "rzuci wam się w oko" jakiś salon to pierwszym waszym krokiem powinno być przejrzenie jego strony internetowej, a konkretniej co jest napisane o wykonywaniu zabiegu. Przede wszystkim należy zwrócić uwagę na :
- czy piercer używa do tego igły czy pistoletu (jeżeli używa igły/wenflonu to w porządku, jeżeli pistoletu to od razu zrezygnujcie z tego studia)
- czy w salonie jest utrzymywana higiena na wysokim poziomie (mam na myśli używanie wysterylizowanych w autoklawie igieł, kolczyków i innych narzędzi, powinny być otwierane dopiero przy zabiegu)
- czy w salonie przestrzegane są podstawowe zasady higieny (mycie rąk przed przekłuwaniem, zakładanie rękawic do przygotowania wszystkiego do zabiegu, a następnie założenie rękawic jałowych już przed samym przekłuwaniem)
- czy w studiu używa się wyłącznie kolczyków antyalergicznych i biokompatybilnych (czyli zrobionych z tytanu, bioplastu lub bioflexu, inne materiały do świeżego przekłucia nie wchodzą w grę)
- czy przed przekłuwaniem zaznacza się specjalnym markerem miejsce przekłucia
- piercerzy zazwyczaj wrzucają zdjęcia swoich "dzieł", więc warto je poprzeglądać i samemu ocenić czy przekłucia są dobrze wykonane
- czy piercer bierze odpowiedzialność za swoje czyny i w razie gdyby coś się działo oferuje pomoc
- przede wszystkim warto poczytać opinie klientów o danym piercerze
Dobrym sposobem "sprawdzenia" piercera jest zapytanie go o to czy można wziąć swoje kolczyki. Jeżeli odpowie, że tak to w żadnym wypadku nie jedźcie do niego. Żaden piercer nie powinien się zgadzać na coś takiego, ponieważ to jego zadaniem jest dopasowanie kolczyka indywidualnie do anatomii każdego klienta i oczywiście wcześniejsze wysterylizowanie go w autoklawie. Jeśli nie znaleźliście na stronie internetowej wybranego przez was studia informacji, która was interesuje (zwłaszcza, jeżeli chodzi o te podpunkty, które wymieniłam) to oczywiście pytajcie.
Czynnikiem, którym powinniście się najmniej kierować jest cena. Jeżeli zdecydujecie się już na jakiś kolczyk, to pewnie nie chcecie w gratisie dostać żadnej choroby ani mieć krzywej dziurki, a gdy człowiek kieruje się w poszukiwaniu piercera jedynie jak najniższą ceną - taka sytuacja może się zdarzyć. Ceny przekłuć (zależy co przekłuwamy) nie przekraczają zazwyczaj 200 zł, więc myślę, że to nie jest jakoś mega drogo.
Mam nadzieję, że wam pomogłam. Jeżeli macie jakieś doświadczenia z piercerami, to koniecznie się nimi podzielcie!

wtorek, 16 maja 2017

Rozdanie : Wygraj wybraną przez siebie książkę!

Cześć! Chciałabym was bardzo przeprosić, ponieważ pomimo tego, że w końcu miały byś posty, miał być maj dla nastolatek, ale póki co to ten post jest jedynym, który pojawił się w tym miesiącu. Dlaczego nie było żadnych postów? Jest to bardzo dziwna historia, ale powiedzmy, że było to wynikiem "konfliktu rodzinnego". I tak oto tym sposobem zeszłoroczna seria "Kwiecień dla nastolatek" odbędzie się dopiero w czerwcu (o ile znowu coś mnie nie zaskoczy, nie byłabym zresztą tym zdziwiona). Jako, że zbliża się ta seria (bo i czerwiec się zbliża) mam dla was rozdanie, trochę z tym tematem powiązane.
W maju, czerwcu i lipcu odbędzie się jedno książkowe rozdanie. Wszystkie książki są o sprawach nastolatków. W każdym z tych trzech miesięcy będzie jeden zwycięzca, który otrzyma wybrany przez siebie tytuł. Książki co prawda są używane, ale zostały przeczytane tylko raz i nie posiadają żadnych śladów użytkowania.
Książki możliwe do wygrania w maju :
- "Ucieczka" - Ewa Sitarek
- "Księżniczka i żebraczka" - Kate Brian
- "Greckie wakacje" - Alyson Noel
Dodatkowo zwycięzca otrzyma próbkę kremu intensywnie nawilżającego z firmy BANDI.
Regulamin :
1. Rozdanie trwa od 16.05.2017 do 16.06.2017
2. Aby wziąć udział w zabawie należy być publicznym obserwatorem bloga (1 los), ale spełniając dodatkowe warunki można otrzymać więcej losów. Łącznie można zdobyć 7 losów.
3. Jedna osoba, która zostanie przeze mnie wylosowana otrzyma wybraną przez siebie książkę.
4. Koszty przesyłki pokrywam ja.
5. Przesyłka wyłącznie na terenie Polski.
6. Osoba, która zaobserwuje bloga tylko na czas rozdania, zostanie wpisana na "Czarną listę", co oznacza, że nie będzie mogła brać udziału w następnych rozdaniach i konkursach na moim blogu.
7. Zwycięzca ma 7 dni na podanie adresu do wysyłki, jeżeli tego nie zrobi odbędzie się kolejne losowanie.
8. Rozdanie nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29.07.1992 r. o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4 poz. 27 z późniejszymi zmianami).
9. Udział w zabawie jest równoznaczny z akceptacją regulaminu.
10. Wyniki ogłoszę w nowym poście po zakończeniu rozdania.
Sposoby na dodatkowe losy :
- polub mój fanpage na facebook'u LINK (+1 los)
- dodaj podlinkowany baner rozdania (na początku postu) na swojego bloga/stronę (+1 los)
- zaobserwuj mnie na instagramie LINK (+1 los)
- zaobserwuj mnie na snapchacie : hamsterciara (+1 los)
Jeżeli jesteś obserwatorem sprzed rozdania otrzymujesz dodatkowo dwa losy :)
Wzór zgłoszenia (należy wkleić do komentarza pod tym postem i wypełnić) :
Obserwuję bloga jako :
Wybieram książkę : (można wybrać tylko jeden tytuł)
Lubię fanpage : TAK/NIE (nazwa)
Baner : TAK/NIE (link)
Obserwuję na instagramie : TAK/NIE (nazwa)
Obserwuję na snapchacie : TAK/NIE (nazwa)
Jestem obserwatorem sprzed rozdania : TAK/NIE
E-mail :
Powodzenia! :)

sobota, 29 kwietnia 2017

100 dzieci Rosalie (2) - Come back

No cześć! Dawno się nie widzieliśmy, co? Jak wiecie z powodu egzaminów zrobiłam sobie prawie miesięczną przerwę na blogu, ale spokojnie, właśnie nastał koniec tej "rozłąki" xD. Zanim przejdziemy do Rosalie i jej szkrabów to wam coś ogłoszę. Otóż założyłam (tak naprawdę to zaczęłam korzystać bo założyłam już dużo wcześniej) snapchata. Moja nazwa to hamsterciara
Jeżeli macie snapa i chcecie wiedzieć co tam u mnie to możecie mnie dodać :) Jeżeli mnie dodaliście to podajcie swoje nicki w komentarzu, to też was chętnie dodam do znajomych ;) Drugie ogłoszenie to to, że na blogu jest nowa zakładka, która nazywa się "Wyzwanie do The Sims 4 - 100 dzieci". Tam już ruszyłam ze spisem dzieci Rosalie oraz ich ojców, więc jeżeli was to interesuje to zapraszam do zerknięcia.
Możemy już przejść do naszej kochanej gry.
Rose zaprosiła do siebie Zacka.
Patrzcie jak ślicznie zajmuje się swoją córeczką :)
Miłość rośnie wokół nas...
Podczas gdy nasi kochankowie chcieli ze sobą spędzić czas, w domu Rosie zjawiła się Liberty. Ta to ma wyczucie xD
To bardzo miłe z jego strony.
Wszyscy chcą zajmować się Olgą.
Rosalie zaprosiła swojego chłopaka na noc. Postanowili zjeść razem "romantyczną" kolację.
Jak szaleć to na całego.
:)
Co prawda to nie jego dziecko, ale czemu miałby się nie cieszyć?
Widać, że Zack kocha dzieci.
Liberty to chyba się tu czuje jak u siebie.
Olga ma urodzinki i staje się małym dzieckiem! Cecha, którą jej wylosowałam to przylepa.
Oczywiście musiałam ją przebrać. W kolejnym poście z tej serii pokażę wam jej wszystkie stroje. Tak swoją drogą to moje pierwsze małe dziecko w The Sims 4.
Mama czyta jej bajki do snu, a nieproszony gość nam się wciął w kadr :/
Uczy małą korzystać z nocniczka.
Teraz uczymy się mówienia.
Poród się zaczął!
To chłopczyk! Nazywa się Filip.
Pora iść na "łowy" :D Rosie zamawia niańkę.
Niańką okazał się Aleksander. Po raz pierwszy zamówiłam nianię w Simsach.
Udała się razem z Niną do windenburskiego baru.
Dziewczyny stają się najlepszymi przyjaciółkami ♥
Ten gościu zajumał jej drinka :(
Ale nic nie stoi na przeszkodzie by został kolejnym tatuśkiem :)
W pobliskich krzakach postanowili postarać się o dzidziusia.
Rosalie Honey i Paolo Rocca będą mieli dziecko!
Kobieta z małą udała się do swojego ukochanego. Córeczka tatusia ♥.♥
Na dzisiaj to już koniec, dajcie znać czy post wam się podoba. Myślę, że widzimy się już niedługo ;)