Ariana dla WS | Blogger | X X

piątek, 21 czerwca 2019

Jak pozbyłam się łupieżu? Moje sposoby

Źródło zdjęcia: https://www.hellozdrowie.pl/domowe-sposoby-na-lupiez-czego-warto-sprobowac/
Obrabiałam ja.
Cześć! Jakiś czas temu opublikowałam moją recenzję szamponów przeciwłupieżowych. Wspomniałam w niej, że pozbyłam się tego problemu. Pomyślałam, że dobrze będzie podzielić się z Wami moim doświadczenie w tym temacie.
Pokrótce przedstawię Wam moją historię. Najgorszy łupież jaki miałam w życiu miał swoje początki gdzieś na początku mojego okresu dojrzewania, czyli pod koniec szkoły podstawowej i ciągnął się trochę przez gimnazjum. Według mnie był straszny. Na mocno przetłuszczających się włosach miałam pełno białych płatów, a skóra głowa była podrażniona i swędziała. Nie pomagały żadne szampony przeciwłupieżowe ani inne cuda. Z mamą myślałyśmy, że może to wynik dojrzewania, tak ma być i w bliżej nieokreślonej przyszłości minie. Nic bardziej mylnego. Najśmieszniejsze w tej historii jest to, iż rozwiązanie przyszło samo, kiedy go nie szukałyśmy. Gdy miałam 13-14 lat zaczęła się moja fascynacja kosmetykami. Testowałam tony szamponów, kremów, maseczek, peelingów itp. i dziwiłam się czemu wszystkie się nie sprawdzają. Pewnego dnia była u mnie przyjaciółka (pozdrawiam Cię Ewelino, jeżeli to czytasz :) i opowiadała o tym, że wiele kosmetyków myjących ją podrażnia, ponieważ zawierają one SLS/SLES. Gdy już pojechała do domu, postanowiłam przyjrzeć się składom moich kosmetyków (chyba po raz pierwszy w życiu!) i odkryłam, że w większości z nich na bardzo wysokim miejscu ma Sodium Lauryl Sulfate (SLS) bądź Sodium Laureth Sulfate (SLES). Obie te substancje to bardzo silne detergenty używane w kosmetykach myjących, w celu głębokiego oczyszczenia z brudu, im tego więcej, tym kosmetyk zazwyczaj lepiej się pieni. W tym momencie wszystko zaczęło mi się dodawać. Podrażniona skóra twarzy - żel do twarzy z SLS/SLES, podrażniona po każdym myciu skóra na całym ciele - żel pod prysznic z SLS/SLES, podrażniona skóra głowy i łupież - szampon z SLS/SLES. Od tamtej pory zawsze zanim kupię jakiś kosmetyk - sprawdzam jego skład. Oprócz tych dwóch istnieją też inne substancje, które mogą mieć właściwości podrażniające, które znajdziecie TUTAJ. Te dwa są najpopularniejsze, ale jeżeli mamy wrażliwą skórę należy unikać także tych, wymienionych na zalinkowanej przeze mnie stronie. Od razu wspomnę, że nie każdy musi ich unikać - jest to kwestia indywidualna. Jedni są na to bardziej wrażliwi, drudzy mniej, a dla trzecich to w ogóle nie robi żadnej różnicy. Jednak jak widać ja oraz moja przyjaciółka należymy do wrażliwców :) Gdy zaczęłam wybierać szampony bez tychże dodatków oraz z jak najbardziej naturalnym składem - moja skóra głowy mega się poprawiła, a łupież uspokoił. Jeżeli chcielibyście poznać głębiej temat składów kosmetyków to polecam tę grupę na facebook'u LINK.
Może to niektórych zdziwi, ale według moich obserwacji drugim powodem powstawania łupieżu może być zła dieta. Co mam na myśli? Przede wszystkim wszelkie bardzo przetworzone, śmieciowe jedzenie (słodycze, fastfoody), a także cukier. Przede wszystkim mam na myśli cukier rafinowany w postaci sacharozy, ale także inne słodziki. Można znaleźć je wszędzie, nie tylko w cukierniczce - często sami dodajemy go sobie do herbaty czy kawy, do różnych deserów, w gotowych produktach także go nie zabraknie - napoje, soki, wody smakowe, pasty do pieczywa, pieczywo, płatki śniadaniowe, wędliny... nigdzie go nie brakuje. Jak temu zaradzić? Jeść żywność jak najmniej przetworzoną (jak to mówi moja ulubiona dietetyczka - żywność, która urosła bądź się urodziła, a nie została wyprodukowana w fabryce), czytać składy, zamiast dziwnych napojów pić zwykłą wodę oraz wywalić cukier i inne słodziki z diety, bądź chociaż je ograniczyć. Takie zmiany w diecie nie tylko pomogą w wyleczeniu łupieżu, ale także w ogólnym polepszeniu Waszego zdrowia oraz samopoczucia. Czasami jednak jest tak, że dieta wydaje się być odżywcza, nie ma w niej za dużo przetworzonego jedzenia, a łupież bądź jakieś inne dziwne stany występują. Może być to nietolerancja pokarmowa. O nietolerancjach pokarmowych na pewno napiszę jeszcze nie jeden post, gdyż sama na nie cierpię. Jeżeli podejrzewacie, że możecie reagować źle na jakiś produkt - należy wykonać testy na nietolerancję pokarmową, a nietolerowane pokarmy wykluczyć z jadłospisu. Od siebie mogę dodać, że gdy przestałam jeść gluten i nabiał (a potem jeszcze kilka innych rzeczy, bo to nie są moje jedyne nietolerancje) łupież się zmniejszył. Jest jeszcze jedna rzecz, w diecie, której moim zdaniem należy się przyjrzeć w kontekście łupieżu. Wcześniej pisałam o cukrze, to i teraz napiszę o cukrze, a konkretniej o całej grupie węglowodanów. Obecnie często zapominamy, że przecież cukier to wszystkie węglowodany. Mogą być one zróżnicowane pod względem budowy, ale ostatecznie wszystkie one rozkładają się w naszym organizmie do glukozy i fruktozy. Nie chcę, żebyście teraz myśleli, że zamierzam demonizować węglowodany i sugerować Wam, że macie je odciąć całkowicie, bo nie to jest moim celem. Owszem, jestem zdania, że dobrze zrobione diety ketogeniczne, karniwora i inne wysokotłuszczowe mogą być bardzo korzystne, ale jednocześnie nie oznacza to, że wszyscy muszą być na takiej diecie, tym bardziej jeżeli ktoś się czuje dobrze na węglach. Natomiast problem z węglami jest taki, że przez ich zbyt duże spożycie możemy mieć różne problemy zdrowotne w tym także łupież. Z tego co zauważyłam Polacy lubią jeść dużo produktów węglowodanowych (pieczywo, makarony, ziemniaki, płatki etc.) na czym cierpi białko i tłuszcz (zwłaszcza to drugie, którego niepotrzebnie się boimy). Nie musimy mieć węglowodanów w każdym posiłku. U mnie bardzo dobrze sprawdza się śniadanie białkowo-tłuszczowe, najczęściej są to jakieś swojskie kiełbaski, parówki z dobrym składem lub jakieś mięsko, które zostanie z obiadu, bądź podroby (wątróbka jest bardzo odżywcza, sprawdźcie sami ile zawiera witamin i minerałów) czasami w towarzystwie warzyw, ale najczęściej bez. Jeżeli możecie jeść jajka (ja niestety mam na nie nietolerancje) to też będą one dobrym pomysłem na takie śniadanie. W taki sposób możecie zamienić przykładowo bułkę pszenną z dżemem, płatki z mlekiem itp. (inaczej cukier z cukrem, zero wartości odżywczych) na dobrej jakości mięso czy jaja (pełnowartościowe białko i tłuszcze, pełno witamin i minerałów). Myślę, że do śniadań białkowo-tłuszczowych jeszcze kiedyś wrócę, gdyż mają wiele korzyści.
Czasami jest też tak, że mamy jakieś nawyki bądź tiki nerwowe, polegające na drapaniu skóry głowy (przynajmniej ja tak kiedyś miałam) i poprzez naruszenie naskórka sami de facto sobie ten łupież tworzymy. Wtedy rozwiązaniem będzie przezwyciężenie tego nałogu.
To tyle co na tą chwilę wiem o skutecznych rozwiązaniach na łupież. Czy zmagaliście się bądź zmagacie się dalej z łupieżem? Jeżeli go wyleczyliście to co Wam pomogło? Wypróbujecie moje sposoby? Co o nich sądzicie?

16 komentarzy:

  1. Wow, bardzo ciekawy wpis. Masz dużą wiedzę. Nie spodziewałam się, że może być tyle różnych elementów przyczyniających się do powstawania łupieżu. Kiedyś miałam łupież, we wczesnym wieku nastoletnim, i mama wyleczyła mi go swojskimi sposobami, bodajże myciem głowy szarym mydłem i płukaniem wodą z octem. Dawne "babcine" sposoby" są bardzo skuteczne. Ale to wszystko, co tu napisałaś o analizie składu kosmetyków i o żywności bardzo mi imponuje. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Najważniejsze, że masz to już za sobą!
    Łupież potrafi być naprawdę męczący...
    Niestety, czasem zdarzy mi się drapać skórę głowy... Kiedyś była to wina kosmetyków, a później tego, że mam suchą skórę naprawdę wszędzie...

    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja na szczęście nie mam problemu z łupieżem. Czasem zdarzy mi się po jakimś nietrafionym kosmetyku do włosów, ale łatwo przechodzi po szamponie przeciwłupieżowym.

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak jak wspomniałaś - nie każdy źle reaguje na SLSy ,parabeny
    Ja mam to szczęście że należę do tej grupy ,bardzo odnoszę wrażenie że jeśli tych substancji nie ma w szamponie ,moje włosy są okropne 😟
    No tak to już jest "co jednego żywi,drugiego zabije "
    Najważniejsze że udało Ci się znaleźć sposób na łupież ☺(sama nigdy z nim nie miałam problemów )
    Pozdrawiam
    Lili

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam podobny problem i na pewno spróbuję Twoich rad. Super blog. Obserwuję :)

    https://kronikihipokryzji.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Na razie nie mam problemów z łupieżem :) Ale wpis bardzo pomocny :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Na szczęście nigdy nie miałam problemów z łupieżem, ale przydatne porady ^^
    Pozdrawiam! wy-stardoll.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja jakoś w klasach 4-6 podstawówki również borykałam się z tym problemem. Pamiętam, że wtedy raz na jakiś czas musiałam używać szamponu nizoral i wszystko przechodziło :D
    Beamye :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetny, bardzo pomocny wpis. Ja akurat nie mam problemów z łupieżem i nie pamiętam, bym kiedykolwiek miała jednak co nie co warto o tym wiedzieć, ponieważ to popularna dolegliwość. Jeżeli chodzi o SLSy to ja mam wrażenie, że moje włosy ich po prostu potrzebują. Niestety, szampony naturalne i tak dalej nie domywają moich włosów i sprawiają, że są jeszcze gorsze wizualnie i w dotyku, niż na co dzień. Kochana, jak zawsze świetny, bardzo pomocny wpis.
    Pozdrawiam ciepło ♡

    OdpowiedzUsuń
  10. Wiem o czym piszesz ja choruje na drożdżyce objawia się ona białym nalotem na języku oraz man łupież jak przesadze z cukrem mnie z kolei od mleka daleko jedyne jakie używam i to trochę do kawy bo jej nie slodze to zielone z Piątnicy. U mnie zero płatków na śniadanie po prostu ich nie zjem z mlekiem odrzuca mnie. Jajka za to kocham 😛 pod każdą postacią. Ja jako posiadaczka włosów mieszanych u góry mi się przetluszczaja a końce suche to muszę uważać by sobie łupieżu nie nasilac przezuszajac skórę głowy.

    OdpowiedzUsuń
  11. Rady na pewno przydadzą się wielu osobom. Świetny wpis!

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja z łupieżem nigdy nie miałam problemu. Często bierze się on z tego, że szampon jest źle domywany więc powinno się zwracać na to dużą uwagę.

    https://redamancyy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Taki post to mi się podoba, ludzie często szukają magicznych środków na łupież a czasem okazuje się, ze nie są one potrzebne. Warto się przyglądać kosmetykom, których używamy, diecie i nawykom. Świetny uświadamiający wpis :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Mądrze napisane, już myślałam, że to kolejny blog oferujący reklamy kosmetyków, ale szczęśliwie pomyliłam się.
    Osobiście poza szamponem nie używam żadnych innych kosmetyków do włosów. I nie myję ich codziennie. Myte zbyt często, przetłuszczały się już drugiego dnia, a teraz nie ma to znaczenia czy myję co drugi, trzeci a może nawet czwarty dzień (nie jestem w tym regularna), włosy wyglądają zdrowo i nie mam łupieżu. Farby wysuszają naskórek, co sprawia, że mamy łojotok, bo skóra próbuje się odbudowywać. Od liceum nie stosowałam koloryzacji. W przelocie raz naturalną hennę, żeby zobaczyć jak to jest. Pozytywna rzecz.
    Dieta to już jakby oczywistość. Może z glutenem bym nie przesadzała, ja go jem, bo nie mam celiakii i normalnie go przyswajam.
    Cukru nie jem wcale, zaś nabiał tylko sporadycznie.
    I to dobrze wpływa nie tylko na kondycję włosów ale na cerę ogólnie. Miałam kiedyś problem z wyskakującymi wszędzie wypryskami. Wystarczyło przestać się katować kosmetykami – właśnie to.

    OdpowiedzUsuń
  15. Podpisuję się pod tym wpisem w 100%. Ludzie są wygodni, więc niewygodną prawdę odrzucają. Lepiej jest usłyszeć to co się chce zamiast prawdy. Tacy już są ludzie. Dlatego ich nie lubię :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Great post dear thanks for sharing :)

    OdpowiedzUsuń

♥ Dziękuję za komentarz, każdy oddaję
♥ Możesz zostawić link do swojego bloga, będzie łatwiej mi go znaleźć
♥ Jeżeli obserwujesz, daj znać, na pewno się odwdzięczę
♥ Moderacja komentarzy włączona
♥ Weryfikacja obrazkowa wyłączona
♥ Miłego dnia!